Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odżywka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 kwietnia 2013

Oczaruj spojrzeniem - odżywka neuLash...




Witajcie

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o efektach wielotygodniowego testowania produktu, który od samego początku budził wiele nadziei, natomiast dzisiaj spokojnie mogę mówić o jego efektywności i spektakularnym działaniu. Mowa będzie o odżywce do rzęs pod nazwą neuLash.

Nie jest to oczywiście taka zwykła i typowa odżywka drogeryjna, a preparat uzyskany metodami inżynierii biologicznej, zapewniający zdumiewający efekt zagęszczenia, wydłużenia i wzmocnienia rzęs. I miałam przyjemność rozpocząć kurację, która mnie zaskoczyła i to w ten najbardziej pozytywny sposób.



Zawsze zazdrościłam wszystkim posiadającym rzęsy jak wachlarze, które rzucają cień i zachwycają swoim urokiem. Niestety mnie natura poskąpiła tego elementu urody, co jest oczywistą niesprawiedliwością losu. Próbowałam oczywiście wielu metod, jednak doklejanie rzęs nie jest wygodne na dłuższą metę, a zabiegi zagęszczania nie są jeszcze zbyt popularne, zwłaszcza w miejscu, gdzie przyszło mi mieszkać. Wszelkie odżywki, olejki wcierane i wsmarowywane, pozwalały mi mieć złudną nadzieję dobrej pielęgnacji, ale efekty zazwyczaj były jedynie – przeciętne.

Moje rzęsy to prawdziwy powód do zmartwień, dlatego z ogromną radością przyjęłam możliwość poznania tak znanej i chwalonej odżywki. Testy rozpoczęłam niemal natychmiast, jednak początkowo byłam lekko przestraszona, bowiem kosmetyk lekko podrażniał moje oczy. Nie było to nic bolącego, odczuwałam jednak delikatne pieczenie lub swędzenie. Jako alergik, wiem że takie objawy mogą zwiastować problemy…



Jestem jednak uparta (jak to Marta) dlatego za radą farmaceutki zaczęłam używać odżywki co drugi dzień. I po tygodniu nie odczuwałam już żadnych skutków ubocznych, co pozwoliło mi stosować ją regularnie i czekać na efekty...

Cierpliwość, z tą jest u mnie ciężko, jednak systematycznie i dokładnie używałam odżywki, jednocześnie przyglądając się dokładnie swoim rzęsom. Po trzech tygodniach nareszcie uświadomiłam sobie, że naprawdę widzę poprawę i efekty stosowania – mimo iż przede mną jeszcze kilka tygodni kuracji. Rzęsy stały się ciemniejsze, przestały wypadać i urosły! Nie wyobrażacie sobie jaka to radość zobaczyć, że rzęsy wyglądają na dłuższe i gęstsze, zwłaszcza jeśli całe dotychczasowe życie byłam nimi rozczarowana.



Preparat czyli odżywka neuLash wygląda jak opakowanie tuszu do rzęs. Jest srebrne, bardzo ładne i eleganckie. Przez tyle tygodni używania, nic się nie starło i nie wyblakło. Po odkręceniu na długiej końcówce znajdujemy mięciutki pędzelek, wyglądający jak eyeliner. Stąd aplikacja odżywki jest prosta i wygodna. Nakładamy warstwę na górną powiekę jak najbliżej linii rzęs. I to wszystko. Aplikacja jest naprawdę szybka, a odżywka nie skleja oka, ani rzęs, nie zostawia tłustego czy białego śladu na oku, rano nie ma po niej śladu.

Sama odżywka jest przezroczysta, ma konsystencję żelową, nie ma zapachu. Dlatego można ją stosować i w dzień i na noc. Oczywiście aplikacja wieczorna jest chyba najbardziej wygodna – kto bowiem w dzień nie maluje oka? Może jest kilka takich osób, ale ja do tej grupy nie należę.



Wracając do efektów – miło jest powiedzieć, że odżywka neuLash naprawdę działa. Widzę to zarówno ja, jak i znajomi, co pozwala mi wiedzieć, że mam rację. Efekty nie pojawiają się natychmiast, jednak systematyczność zostaje nagrodzona.

Dzisiaj moje rzęsy nie są już marne. Oczywiście nie są też wspaniałym wachlarzem, ale na pewno, nie nazwę ich brzydkimi. Oczywiście moja kuracja jeszcze nie dobiegła końca, nie stosowałam bowiem odżywki codziennie, stąd jeszcze spodziewam się poprawy. 



Rzęsy są ładniejsze, grubsze i mocniejsze, nie muszę już liczyć ile danego dnia mi wypadło. To efekt zadowalający i pozwalający mi uważać, że odżywka naprawdę działa i przynosi pożądane efekty. Jest takim preparatem, który z przyjemnością polecam, wiedząc, że jego stosowanie pozwala na zadowolenie.

Mam świadomość, że wiele z Was po prostu nie potrzebuje tego typu kosmetyków. Jest jednak wiele kobiet, które marzą o pięknych rzęsach. I właśnie te, na pewno docenią wartość odżywki neuLash. Jak się bowiem okazuje, można poprawić naturę…  

     

Od producenta:


Ta zaawansowana formuła zawiera polipeptydy uzyskane metodami inżynierii biologicznej, niezbędne proteiny, witaminy i składniki wzbogacające, które pobudzają rzęsy aby były bardziej błyszczące, eleganckie i dłuższe. Wzbogacona o Active Eyelash Technology™, pomaga rzęsom krótkim, cienkim, i rzadkim osiągnąć widoczny rezultat: bogatego, delikatnego, obszernego, i grubszego wyglądu w 30 dni.

Przemiana rozpoczyna się wraz z nawilżaniem. Hialuronian sodu, znany ze swoich zdolności do zatrzymywania wody w ilości do 1000 razy przekraczającej jego własną masę, nasyca rzęsy wilgocią, zwiększając miękkość, elastyczność i dodając blasku.
Polipeptydy uzyskane metodami bioinżynierii pomagają wzmocnić i chronić rzęsy. Biotyna, niezbędna witamina B, zabezpiecza rzęsy przed dalszym uszkodzeniem.



Panthenol uzupełnia i odnawia włoski, zwiększając ich elastyczność i odporność dając pełnowymiarowy, wygląd gęstych i zdrowych rzęs. Wyciąg z pestek dyni sprawia, że rzęsy wyglądają na bardziej obszerne.
Gdy rzęsy osiągają swój pełny potencjał, pojawia się wrażenie objętości, długości, podkręcenia i blasku.
Octa uzyskany metodami inżynierii biologicznej/Miedź – Skuteczne połączenie aminokwasów. Biotechnologicznie uzyskane Oligopeptydy. Pomaga w sposób naturalny eksponować pięknie wyglądające rzęsy.
Hialuronian Sodu – Kwas hialuronowy, składnik wiązania wody. Pomaga w sposób naturalny podkreślać pięknie wyglądające rzęsy.
Biotyna – Witamina H, witamina z grupy B, niezbędny składnik o właściwościach wzmacniających. Zapobiega łamaniu się rzęs.
Panthenol – Prowitamina B5, odmładzający, nawilżający i kojący składnik.
Wspomaga elastyczność i trwałość rzęs.



Pantetyna – Aktywna forma kwasu pantotenowego. Pomaga łagodzić podstawę rzęs i utrzymać zdrową równowag.
Glikozaminoglikany – Wysoce efektywny środek nawilżający i odżywczy, poprawiający kondycję rzęs. Nawilża rzęsy i dodaje im połysku. 
Alantoina – Alantoina z żywokostu, znana ze swoich właściwości leczniczych, kojących i zmiękczających. Wygładza i nawilża rzęsy.
Wyciąg z pestek Curcurbita pepo – Wyciąg z pestek dyni, niezmiernie bogaty w niezbędne kwasy tłuszczowe, korzystne minerały, takie jak cynk i żelazo, witaminy gr. B, aminokwasy i fitosterole. Dzięki nim rzęsy zyskują objętość.


Serum neuLash jest niezwykle praktyczne w stosowaniu. Wygodna aplikacja pędzelkiem pozwala łatwo rozprowadzić odżywkę na powiece tuż przy linii rzęs. Zaletą neuLash jest to, że mogą go stosować osoby noszące soczewki kontaktowe, oraz posiadające przedłużane rzęsy.



Korzyści stosowania serum neuLash
1. Naturalnie piękne rzęsy bez potrzeby sztucznego przedłużania
2. Poprawa elastyczności i trwałości rzęs
3. Ochrona przez łamaniem i zniszczeniem
4. Zwiększenie objętości rzęs
5. Odżywienie i wzmocnienie naturalnych rzęsy bez wpływu na sztuczne rzęsy
6. Wygodna aplikacja serum, a efekt widoczny już po 30 dniach systematycznego stosowania
7. Uniwersalny kosmetyk dla kobiet i mężczyzn.

NeuLash dostępny jest w aptekach i profesjonalnych salonach kosmetycznych. Zamówienie można również składać przez stronę internetową www.neulash.com.pl, lub zakupić w bezpośrednich punktach sprzedaży w Baylla Esthetic Center Ogólnopolskiej Sieci Franczyzowej Gabinetów Kosmetyki Estetycznej, oraz w Hurtowni Kosmetyki i Medycyny Estetycznej Monimar oraz Beauty Group  Nails Company.





Ogromnie dziękuję za możliwość poznania tego produktu. Fakt, że otrzymałam egzemplarz testowy nie wpłynął na moją ocenę.


Stosujecie odżywki do rzęs?
A może znacie neuLash?
Zapraszam do rozmowy... 

sobota, 6 kwietnia 2013

Piękne paznokcie z odżywkami ORLY...




Witajcie

Wiosny dalej wcale nie widać, jednak postanowiłam złamać szaro-śnieżny trend i spróbować „pozaklinać” pogodę. Nie wiem czy mam jakiekolwiek zdolności magiczne, ale wiedźmą czasami być mogę (przynajmniej zdarza się mi to słyszeć z ust mojego męża). Niestety nadal dysponuję jedynie byle jakim sprzętem fotograficznym (o ile można tak nazwać tego mojego biednego „pstrykacza”), więc... nie wszystko jest magiczne - ale się starałam...



Dzisiaj chciałam Wam przedstawić moje nowe odkrycie, które już zdetronizowało wszystkie inne podobne i do tej pory mi znane kosmetyki do paznokci. Mowa będzie o odżywkach do paznokci marki ORLY. Przypuszczam, że większości z Was marka jest znana, szczególnie z serii przepięknych i bardzo dobrych jakościowo lakierów do paznokci. Wiem, że wiele z Was ma przepiękne paznokcie, dlatego chciałam Was zainteresować właśnie tą wspaniałą i przynoszącą doskonałe efekty ofertą. 



W szerokim wachlarzu profesjonalnych kosmetyków do paznokci marki ORLY znajdziemy pięć produktów nazwanych odżywkami do paznokci (poza odżywkami do skórek, o których może innym razem). Mam przyjemność przedstawić Wam cztery z nich i są to produkty o nazwach:
1) Calcium Shield – odżywka wzbogacona w wapń do paznokci słabych i cienkich (niebieska);
2) Nailtrition – odżywka do paznokci ekstremalnie zniszczonych (różowa);
3) Nail Defense – odżywka do paznokci rozdwajających się (biała);
4) Tough Cookie – odżywka do paznokci przesuszonych i łamliwych (fioletowa).



Odżywki są dostępne w dwóch wariantach, tj. w buteleczkach o pojemności 9 ml lub 18 ml. Tutaj widzicie mniejsze pojemności, które mnie osobiście ogromnie się podobają, ze względu na kształt buteleczek. (Tak, tak - ciągle ta moja miłość do ładnych, kształtnych i cieszących oko opakowań. Już taka kobieco próżna pozostanę...)



Są to odżywki profesjonalne (jak ja uwielbiam to słowo) przeznaczone do zwalczania różnych problemów paznokci i ich wzmocnienia oraz stymulacji wzrostu, mają także różne metody stosowania. Ponieważ od ponad roku staram się leczyć swoje paznokcie i je wzmacniać, temat odżywek jest mi szczególnie bliski.

Teraz już wiem, jak bardzo akryle, żele i tipsy mogą zniszczyć płytkę paznokciową i powiem Wam, że gdybym miała pojęcie – nigdy nie zrobiłabym tego swoim dłoniom. Ale moja własna głupota i chęć ścigania ideałów, przezwyciężyła rozsądek i przez wiele lat kosmetyczka dbała o to by moje „paznokcie” mogły być pokazowe. 



Zawsze zazdrościłam wszystkim (teraz zazdroszczę jeszcze bardziej) ładnych paznokci, ich kształtu i tym samym piękna dłoni. Sama mam paznokcie brzydkie kształtem (taka wada genetyczna mnie dopadła), a do tego jeszcze potwornie zniszczone (i boję się, że raczej nieodwracalnie). Dlatego paznokci dłoni nie maluję (pozwalam sobie na szaleństwo latem - malowaniem u stóp), a do dłoni jedynie ciągle szukam, a raczej szukałam dobrej odżywki.



Wydawało mi się, że już taką znalazłam, jednak teraz mam świadomość, że są jeszcze lepsze, dlatego z przyjemnością Wam o nich opowiem kilka słów. Odżywki ORLY zamknięte są w wysokich, smukłych buteleczkach, przypominających tradycyjne lakiery. Jednak ich kształt jest oryginalny i moim zdaniem bardzo rozpoznawalny dla marki. I dodam jeszcze raz - że bardzo mi się te buteleczki podobają. Kolory odżywek są delikatne, na paznokciach wyglądają jak bezbarwny błyszczący lakier. Pędzelek jest bardzo długi i miękki – bardzo dobrze się go używa i szybko nakłada na paznokcie. Także nakrętka (rączka) w kolorze fioletu z charakterystycznym karbowaniem, jest bardzo wygodna i umożliwia łatwą aplikację preparatu.



Zapach odżywek jest charakterystyczny dla takich produktów, nie są to kosmetyki perfumowane, jednak bardzo szybko staje się niewyczuwalny. Przyznam, że robiąc eksperyment, postanowiłam każdy paznokieć pokryć inną odżywką – zgodnie z dokładną instrukcją umieszczoną na buteleczce. Wiem, że nie jest to rutynowe działanie, chciałam jednak jak najbardziej precyzyjnie dobrać odżywkę dla swoich paznokci :)



Efekty zaczęłam zauważać już po kilku dniach stosowania, natomiast po dwóch tygodniach, widać diametralną poprawę stanu moich paznokci. Stały się zdecydowanie bardziej twarde i mocne, nie łamią się i nie rozdwajają (zmora), także zdecydowanie szybciej rosną. :) 



Moją ulubioną stała się odżywka Tough Cookie, którą stosuje się raz na tydzień. Nie wynika to z lenistwa – u mnie najlepiej poradziła sobie z kruchością paznokci, zwłaszcza na ich końcach. Polubiłam także Nailtrition, która pozostawia delikatny (bardzo delikatny) różowy kolor na paznokciach, dzięki czemu wyglądają zdecydowanie ładniej i zdrowiej (pod wpływem połysku znikają bruzdy). A nakładając przez tydzień, warstwę na warstwę uzyskujemy coraz bardziej ładny efekt. :)    



Odżywkę Calcium Shield nakładamy jak lakier, natomiast Nail Defense co drugi dzień. Te odżywki mają bardzo ładny połysk, przeciwdziałają łamliwości i wzmacniają paznokcie. Również ładnie utwardzają paznokcie i odżywiają, u mnie jednak na efekt trzeba było poczekać nieco dłużej. 



Uważam, że każda z nas powinna dopasować odżywkę do swoich potrzeb i stanu paznokci, tym bardziej, że odżywki ORLY mogą być także stosowane jako odżywki lub także jako lakiery podkładowe. Moim zdaniem to fantastyczne produkty, które potrafią zadziwiać efektami i jednocześnie są niezwykle wydajne. To produkty, które szybko i trwale wzmacniają paznokcie, a tym samym przeciwdziałają nadmiernej łamliwości i niemiłym ubytkom (przecież na pewno wiecie, jak to jest z przypadkowym złamaniem paznokcia). Sprawiają, że paznokcie odzyskują zdrowy wygląd, ładny połysk i szybko rosną.



Moim zdaniem to bardzo dobre produkty, które naprawdę szczerze polecam. Nie ukrywam, że poznałam bardzo wiele podobnych kosmetyków, więc mam porównanie. I wiem, co piszę - z pełną świadomością. Jeśli naprawdę zależy Wam na paznokciach i potrzebujecie wzmocnienia – szybkiego i trwałego – koniecznie sięgnijcie po odżywki ORLY. Na pewno się nie zawiedziecie…



Od producenta:


Calcium Shield – odżywka po słabych i cienkich paznokci
Calcium Shield profesjonalna odżywka wzbogacona o wapń, natychmiast wzmacnia słabe i cienkie paznokcie przyspieszając ich wzrost. Tworzy ochronną powłokę dla uzyskania grubych, mocnych i bardziej elastycznych paznokci oraz zabezpiecza je przed mechanicznymi uszkodzeniami. Calcium Shield odbudowuje i zagęszcza płytkę paznokciową. Odżywkę Calcium Shield można stosować jako warstwę podkładową pod lakier lub samą jako lakier bezbarwny.
Cena: 30,00 zł/9 ml i 47,99 zł/18 ml



Nailtrition – odżywka  do ekstremalnie zniszczonych paznokci
Nailtrition odżywka z serii Premium, która wydłuża, wzmacnia i poprawia bardzo zniszczone i słabe paznokcie. Potężna formuła odżywki zawiera minerały wapnia i żelaza, keratynę, proteiny pszenicy, kolagen oraz ekstrakt z bambusa, by pomóc w stymulowaniu wzrostu naturalnych paznokci. Idealna do odbudowy po sztucznych paznokciach oraz do paznokci które nie chcą rosnąć. Odżywki nie stosuje się pod lakier. Przez pierwszy tydzień nakłada się 1-2 warstwy odżywki dziennie bez zmywania. Po 7 dniach zmywa się odżywkę i zaczyna się ponowne codzienne nakładanie. Pierwsze efekty kuracji widoczne już po dwóch tygodniach stosowania. W przypadku konieczności powtórzenia kuracji, należy po 2 tygodniach zrobić 1 tygodniową przerwę w stosowaniu preparatu.
Cena: 37,50 zł/9 ml i 60,00 zł/18 ml



Nail Defense – odżywka do rozdwajających się paznokci            
Nail Defense preparat wzbogacony o proteiny (białko) pochodzenia roślinnego, wzmacnia słabe paznokcie. Spaja ze sobą poszczególne warstwy paznokcia, zapobiegając w ten sposób pękaniu i rozdwajaniu się. Wzmacnia, naprawia i uszczelnia warstwy paznokcia. Może być używana z lakierem ORLY jako baza lub samodzielnie jako lakier bezbarwny. Należy nakładać co 2 dzień, a po zauważeniu poprawy, co 3-4 dni. Dla uzyskania mocniejszych i zdrowszych paznokci warto używać w połączeniu z oliwkami ORLY.
Cena: 30,00 zł/9 ml i 47,99 zł/18 ml



Tough Cookie – odżywka do przesuszonych i łamliwych paznokci
Tough Cookie profesjonalna naturalna odżywka podkładowa do paznokci wzbogacona o ekstrakty z afrykańskiego drzewa okoume wzmacnia kruche, łamliwe i przesuszone paznokcie oraz spowalnia rozpad keratyny. W efekcie otrzymujemy długie, mocne i gładkie paznokcie. Należy stosować 1 raz w tygodniu. Odżywka Tough Cookie może być stosowana również jako podkład pod lakier ORLY.
Cena: 37,50 zł/9 ml i 60,00 zł/18 ml



Tworząc ORLY w 1975 roku Jeff Pink był zmotywowany pewną ideą: zrewolucjonizować naturalną pielęgnację paznokci. Przez 35 lat rozwoju ORLY powstała kompletna linia 26 preparatów, a wśród nich: preparaty nawierzchniowe, podkładowe, bazowe, wzmacniające, szybkoschnące oraz preparaty do pielęgnacji naskórka. Rozszerzono linię produktów, tworząc serię przeznaczoną do pielęgnacji dłoni, stóp i ciała. Innowacja zawsze była podstawą sukcesu ORLY. Reputacja ORLY za rozwój najlepszych produktów oraz lakierów jest niezrównana.
Dystrybutorem produktów ORLY jest firma Helmark.








Zapraszam do polubienia ORLY na FB: TUTAJ

I jak podoba Wam się zaklinanie wiosny?
Macie własne doświadczenia z marką ORLY?
Zapraszam do rozmowy... 


wtorek, 19 marca 2013

Sweet Conditioner Rueber - ideał mojej siostry...




Witajcie

Mam nadzieję, że marka Rueber jest dla czytelników mojego bloga już na tyle rozpoznawalna, że dla nikogo nie będzie nowością przynajmniej jej nazwa. Produkty jednak – to istna kopalnia odkryć, o których pisać i opowiadać można dużo, dlatego że są to kosmetyki, które niezmiennie mnie zaskakują.

Dzisiaj kilka słów na temat odżywki do włosów w kremie pod wdzięczną nazwą Sweet Conditioner. Jest to odżywka przeznaczona do włosów suchych i zmęczonych farbowaniem, rozjaśnianiem lub innymi zabiegami fryzjerskimi. Oparta jest na polipeptydach, a jej zadaniem jest nawilżanie i odżywianie włosów.



Odżywka jak większość produktów marki Rueber dostępna jest w dwóch wariantach o różnych pojemnościach. Na zdjęciach widzicie produkt w butelce o pojemności 330 ml. Buteleczka jest zgrabna, wykonana z plastiku, na tyle twardego, aby nie zgnieść go przy użytkowaniu, ale też plastycznego – nie namęczymy się więc przy aplikacji. Wygodny korek, dość duży otworek – to wszystko jest wam już znane z innych opisów produktów marki, jednakże jest znakiem rozpoznawczym, dlatego warto te cechy powtarzać.

Sama odżywka ma kolor mlecznobiały, a jej konsystencja odpowiada nazwie – jest kremowa, dość gęsta, jednakże nie tworzy grudek i nie zasycha na korku (nienawidzę takich przypadków). Zapach odżywki jest lekko słodkawy, ale fryzjerski i nie doszukam się tutaj żadnego porównania. Nie jest nieprzyjemny, jednak na pewno nie wyczujemy perfumowanych dodatków, które często tak chwalicie. 



Odżywka szybko pozwala nadać włosom jedwabistej, 'śliskiej' gładkości, dzięki czemu włosy naprawdę bardzo dobrze się rozczesują i nie plątają. Nie zauważymy też zmatowienia włosów – a nawet przeciwnie włosy stają się lśniące i błyszczące, co nadaje im naturalnego uroku. Nie przesusza włosów, a także nie przetłuszcza – jest bowiem dość delikatna.

Po pierwszych myciach byłam ogromnie zadowolona z tej odżywki, jednak po wstępnych zachwytach zauważyłam, że moje włosy zdecydowanie lepiej reagowały na inne odżywki serii Innovative. Tutaj włosy zdawały się być nieco obciążone, a wcześniej i przy stosowaniu innych kosmetyków marki Rueber, nie miałam takich odczuć. Doszłam do wniosku, że moje włosy nie mogą dogadać się z tą odżywką i widocznie mają inne potrzeby. Pozostałam więc przy sprawdzonych dla mnie odżywkach Reuber i kompleksie witaminowym, który cały czas pozostaje moim hitem.



Opisywana odżywka przeszła w ręce mojej siostry, która ma włosy twarde, proste i zupełnie niepodatne na wszelkie próby ich kręcenia (i ma szczęście być moją siostrą, dodam - młodszą). W jej opinii włosy po odżywce Sweet Conditioner stają się delikatne i miękkie, a puszystość utrzymuje się przez kilka dni, przy czym nie jest to puszenie, a ładna sprężysta fryzura, pełna naturalnego blasku i objętości. I wcale nie była to opinia, którą wygłosiła tylko dla mojego zadowolenia...

Obserwując efekty na innej czuprynie (od niedawna marchewkowej) muszę przyznać, że dla jej włosów odżywka jest wprost idealna. Włosy nawet po kilku dniach wyglądają świeżo i zdrowo, a w dotyku są zdecydowanie bardziej miękkie, ale nie 'sianowate', tylko puszyste i sprężyste. Aż miło popatrzeć. Bardzo cieszy mnie fakt, że odżywka została dopasowana do włosów, chociaż wcale nie do moich. (To także kolejny dowód na to, że warto mieć siostrę :))



Wszystko razem zmusza mnie do snucia kolejnych przypuszczeń. O ile moje włosy odpowiadają opisowi producenta, o tyle testy zweryfikowały ich zgodność z odżywką. Jest to jednak produkt, który okazał się doskonały do włosów prostych, grubych i ciężkich. I tutaj okazał się wyborem idealnym.

Nie ma więc kosmetyków uniwersalnych i tylko sprawdzenie pozwala nam na poznanie danego produktu. Jestem ogromnie wdzięczna przedstawicielowi marki  Rueber (ukłony dla pana Sławka) za możliwość poznawania tylu nowych i ciekawych produktów i dzielenia się swoją opinią. A jak widzicie, do moich testów włącza się coraz więcej osób, dzięki czemu mam możliwość zaprezentowania różnych punktów widzenia, a recenzje tylko na tym zyskują... 



Od producenta:


SWEET CONDITIONER - "SŁODKA ODŻYWKA"
Odżywka w kremie. Odżywczy balsam do włosów z polipeptydami, bogaty w aminokwasy.
Nadaje włosom gładkość, elastyczność, energię i połysk. Średnia kwasowość pH zapewnia ochronę wewnętrznej struktury każdego rodzaju włosów jednocześnie je odżywiając.
Zapobiega elektryzowaniu włosów.
Sweet Conditioner działa silnie odżywczo i nawilżająco. Ułatwia rozczesywanie włosów. Nie przetłuszcza ani nie matowi włosów.

WSKAZANIA:
Przeznaczona do wszystkich rodzajów włosów suchych, po trwałej ondulacji, farbowanych i rozjaśnianych.

OPAKOWANIE:
330 ml. Butelka
1000 ml. butelka z dozownikiem



Firma RUEBER została założona w 1982 roku przez José María Codina po przeprowadzeniu dogłębnych badań. Od tej pory stale rozwija się, by stać się symbolem w dziedzinie włosów na poziomie krajowym i międzynarodowym. Bardzo duże doświadczenie i silna pozycja na rynku w dziedzinie peruk na miarę, przedłużania włosów, akcesoriów oraz produktów do włosów stawia markę w czołówce i umożliwia sprostanie wymaganiom i potrzebom klientów.  

Firma RUEBER LABORATORIES została założona w roku 1990 jako wynik dogłębnej analizy, prowadzonej poprzez obserwację i rosnącą świadomość potrzeby wprowadzenia na rynek produktów, które sprostają potrzebom i oczekiwaniom profesjonalistów.



Bezpośrednim importerem i wyłącznym dystrybutorem marki RUEBER na Polskę jest firma NETCAFE POLAND. Swoją ofertę kieruje głównie do salonów fryzjerskich i fryzjerów, którzy po za stylizacją dbają także o zdrowe włosy swoich klientów. 

Oferuje dwie podstawowe linie produktów jakimi są serie Innovative i Tricosystem, dające klientowi profesjonalne, niezwykle efektywne rozwiązania dopasowane dokładnie do jego potrzeb. Firma RUEBER to także innowacyjna, opatentowana metoda przedłużania włosów Ice Extensions.




Zapraszam do rozmowy...

wtorek, 23 października 2012

Złota dziewczyna i złota kuracja - kosmetyki Tahe


  Nazywają mnie złotą dziewczyną…


Tak... Myślicie sobie teraz, jaka ona musi być dobra, miła i radosna, co oczywiście bywa prawdą, taką samą, jak fakt, że mam również mnóstwo wad, które to wszystko równoważą. Cóż w przyrodzie równowaga być musi, więc charakter też powinien być odpowiednio wyważony…

Skąd więc nagle ta złota dziewczyna, jeśli nie blondynka o słowiańskiej urodzie? Odpowiedź jest oczywista: kocham złoto, a dla wszystkich, którzy mnie znają, jest to oczywistość oczywista, której tłumaczyć nie trzeba. Choinką nie jestem, ale moje ozdoby, to zawsze złoto (z małymi wyjątkami, które czasami narzucają okoliczności). Wcale nie jest to wynikiem mojego magnackiego urodzenia, czy pokrewieństwa z szejkiem posiadającym rozliczne kopalnie, nie wygrałam losu na loterii… Po prostu moja skóra nie toleruje innego metalu i to od zawsze. Nawet srebro niskiej próby jest przeze mnie niszczone, nie mówiąc o odczynach skórnych i licznych kolorach, jakie może przybierać przy kontakcie z mniej drogocennymi kruszcami. Tak, oczywiście pozostaje jeszcze platyna, ale to już nie ten kolor…



Ale czas najwyższy przejść do tematu głównego, czyli kosmetyków profesjonalnych, fryzjerskich hiszpańskiej marki Tahe z serii Botanic Gold Finishing. Jak sama nazwa wskazuje jest to linia kosmetyków oparta na płynnym złocie. I jak nie dać się uwieść takiemu kosmetykowi? W moim przypadku to niewykonalne...

Botanic Gold Finishing Tahe to seria składająca się z 5 produktów, z których chciałabym Wam opowiedzieć o trzech, czyli o szamponie, odżywce i płynnym złocie z keratyną. Przyznacie sami, że zestaw to doskonały, a co więcej pełna i profesjonalna gama produktów do pielęgnacji włosów.



Jak już zapewne widzicie stylistyka opakowań, ich kolorystyka i przepiękna forma, od razu ‘wpada w oko’, a sama będąc niepoprawną miłośniczką ładnego wyglądu kosmetyków od pierwszego momentu zostałam zauroczona. Tahe daje więc nie tylko bardzo dobre kosmetyki, ale miło głaszcze wszelkie zmysły odczuwania piękna.

Tak jestem niepoprawna, jestem też gadułą, więc ten post będzie długi, mam Wam bowiem bardzo wiele do opowiadania…



KERATIN GOLD SHAMPOO TNS /System Termo-Nawilżenia/

Szampon zamknięty został w ładnie profilowanej, niezwykle ciekawej butelce o pojemności 300 ml z dużym czarnym korkiem. Jego kolor, tak jak nazwa wskazuje jest złoty, lekko mieniący, a konsystencja gęsta, ale na tyle płynna, aby łatwo go można było wydobyć z butelki. 



Zapach szamponu jest prześliczny, ale tak trudny do określenia, że przypuszczam, że każdy mógłby mieć inne skojarzenia. Dla mnie pachnie ananasami, w składzie znajdziemy jednak ekstrakt z jabłek, więc może najlepiej napisać, że pachnie owocowo, czysto i zmysłowo. Pięknie. Jak do tej pory zaleta goni atrybut, więc w pełni usatysfakcjonowani możemy zacząć używać.



Szampon jest niezwykle wydajny, bardzo dobrze się pieni (tak zawiera SLS), ale nie plącze i nie wysusza włosów, co mnie osobiście bardzo często się zdarza, nawet przy używaniu produktów naturalnych czy ziołowych. Już podczas mycia czujemy pod palcami efekt wygładzenia, a zarazem nadania włosom charakterystycznej sprężystości, którą ja sama ogromnie cenię. 



GOLD MASK

Maska/odżywka zamknięta jest w dużym słoiczku z czarną nakrętką o pojemności 300 ml. Nakrętka i forma opakowania ułatwiają użytkowanie, tym bardziej, że maski należy używać bardzo oszczędnie. Ma gęstą konsystencję typowej maski i kolor wyblakłego złota, przez co wydaje się jeszcze bardziej atrakcyjna.

Nuta zapachowa jest identyczna z szamponem, chociaż wydaje się być nieco bardziej wyraźna. Mnie osobiście ten zapach podoba się ogromnie, więc zaliczam go do dodatkowych zalet kosmetyku. Maskę wcierałam w całą długość włosów i po kilku minutach dokładnie spłukiwałam. Już przy myciu czujemy natychmiastową zmianę włosów, które stają się jeszcze bardziej gładkie, jakby śliskie, a zarazem sprężyste i grubsze (mięsiste).



Maska zdecydowanie poprawia kondycję włosów i ich wygląd, nie natłuszcza włosów, ani nie pozostawia uczucia ciężkości. Nie wpływa na skórę głowy, czyli na pewno nie uczula i nie powoduje oklapnięcia włosów u nasady. Nie kruszy się, co już niestety kiedyś mnie spotkało. Włosy stają się jedwabiście miękkie i przyjemne w dotyku, a zapach dyskretnie przypomina nam o swojej cudownej mocy. 



Co zyskują włosy? Otóż już po samym szamponie stają się miękkie i elastyczne, ale najbardziej spektakularnym efektem jest stosowanie szamponu i odżywki, gdyż ta ma jeszcze jedną cechę szczególną. Otóż wpływa na kolor, powodując że we włosach zaczynają mieszkać złociste refleksy, które wydobywa światło słoneczne. U mnie na czerwonej czuprynie pojawiły się niemal złociste pasemka, które pięknie mienią się do słońca, a ten połysk jest naturalny i niezwykle uroczy. Tym efektem byłam zaskoczona najbardziej, i właśnie ta cecha zadecydowała, że już po pierwszym myciu zestaw został zaliczony do moich ulubionych. 



KERATIN GOLD

Jak wiecie kosmetyki do włosów, zwłaszcza te z linii profesjonalnych, zawsze mają jakieś zadanie do spełnienia. Jedne nawilżają, inne odbudowują, jeszcze inne nadają kolor. Tutaj mamy to wszystko razem, nie można bowiem zapomnieć, że są to produkty oparte na keratynie, czyli podstawowym budulcu włosów. 

Ostatni produkt to właśnie płynne złoto z keratyną czyli serum do końcówek włosów w formie olejku, który bardzo szybko wchłania się we włosy i odżywia zniszczone końcówki. Produkt nie obciąża włosów, jest szybko absorbowany przez włosy, a jego stosowanie przynosi efekty w postaci poprawy wyglądu i zdrowia włosów. Olejek zamknięty jest w buteleczce z aplikatorem o pojemności 30 ml oraz śliczne złoto-czarne pudełeczko. 



Aplikator ułatwia dozowanie olejku, którego używamy w bardzo małych ilościach i wcieramy tylko w dolne partie włosów. Olejek nie wpływa na wygładzanie, dlatego może być stosowany także przez osoby z włosami kręconymi. Nuta zapachowa tożsama z pozostałymi kosmetykami serii, zatem wspaniale komponuje się z nimi i uzupełnia kurację keratynową.



Od producenta:


KERATIN GOLD SHAMPOO TNS, System Termo-Nawilżenia

PRZEZNACZENIE: Do włosów bardzo suchych i/lub zniszczonych. Efektywny w scalaniu rozdwojonych końcówek. Zawiera aktywną keratynę i roślinne komórki macierzyste.
SPOSÓB UŻYCIA: Delikatnie wmasuj we włosy i pozostaw na kilka minut. Zmyj ciepłą wodą i powtórz zabieg.

INCI: Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamido Propyl betaine, Glycol Sterarate/Cocamide, Cocamide MEA, Dimethicone, Cetyl Alcohol, Polyquaternium-10, Penthenol, Phenoxyethanol/Benzoic Acid/Dehydroacetic Acid, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolyzed Keratin, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract/Xanthan Gum/ Glycerin/Lecithin, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, wParfum, C.I. 19140, C.I. 15985.

GOLD MASK

PRZEZNACZENIE: Maska z aktywną keratyną i płynnym złotem. Produkt regenerujący, wygładzający i chroniący kolor zniszczonych włosów. Potrójny efekt: nabłyszczenie, wygładzenie i błyskawiczne odżywienie. Polecana do włosów farbowanych i przesuszonych, zniszczonych, rozjaśnianych oraz dojrzałych.
SPOSÓB UŻYCIA: Osuszyć włosy ręcznikiem. Nałożyć równowartość dwóch pompek technicznych (wielkość orzecha włoskiego). Pozostawić na włosach od 2 do 3 minut. Dokładnie spłukać.

INCI: Aqua (Water), Cetyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Avocado (Persea Gratissima) Oil, Ethoxydiglycol, Propylene Glycol, Chamomilla Recutita, Butylene Glycol, Glucose, Bisabolol, PEG-2 Dimeadowfoamamidoethylmonium Methosulfate, Panthenol, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Hydrolyzed keratyn, Argania Spinosa, CI 77891 (Titanium Dioxide), Mica, Silica, CI 77491 (Iron Oxides), Parfum.



KERATIN GOLD

PRZEZNACZENIE: Płynne Złoto z keratyną i aktywnymi komórkami macierzystymi roślinnego pochodzenia. Pomaga w walce z oznakami starzenia przebudowując włos od wewnątrz, przywracając my jego pełność, energie, gęstość, blask i niezwykłą miękkość. 
SPOSÓB UŻYCIA: Po umyciu włosów, ale przed jakimikolwiek zabiegami termicznymi nanieść niewielka ilość produkty na końcówki palców i rozczesać na mokrych końcówkach włosów.

INCI: Cyclopentasiloxane/Dimeth iconol, Ciclomethicone, Phenyl Trimethicone, Argania spinosa, Meadowfoam (Limnanthes Alba) Seed Oil, Octodecyl Myristate, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Keratin, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract/Xanthan Gum/Glycerin/Lecithin, Parfum (Fragrance), C.I. 47000, C.I. 26100.



Możecie mi również wierzyć, że złota dziewczyna i złota linia Botanic Gold Finishing Tahe tworzą wspaniały duet, rozumiejąc się doskonale. Dopiero rozpoczynam swoją przygodę z marką Tahe, ale już jestem pod jej ogromnym urokiem. Moje włosy zyskują ładny i zdrowy wygląd oraz złote refleksy, które pasują do mojego pojęcia piękna, a ja mam świadomość, że używam kosmetyków idealnie dopasowanych do moich potrzeb. A to jest dla mnie ważne i zawsze stawiam te zalety na pierwszym miejscu.


Wyłącznym dystrybutorem hiszpańskich produktów Tahe dla salonów fryzjerskich i kosmetycznych jest firma Silog Sp. z o.o.


Lubicie keratynowe kuracje do włosów?
A może znacie już kosmetyki Tahe?
Zapraszam do dyskusji...