Witajcie
Dzisiaj powracamy do Malinowego
Zdroju (nazwa wciąż mnie zachwyca, aż westchnę sobie z błogim rozmarzeniem) za
sprawą trzeciego produktu już wcześniej przedstawianej serii kosmetyków
biosiarczkowch usuwających niedoskonałości skóry.
Jak pamiętacie (jeśli nie odsyłam
do poprzedniego wpisu: (clik)) w serii znajdują się takie produkty jak żel myjący,
maska oraz krem uniwersalny do twarzy, czyli przeznaczony zarówno na dzień, jak
i na noc. Dodam też, że jest to seria przeznaczona do cery problemowej, w tym
dojrzałej, co mnie osobiście ogromnie cieszy, dawno już bowiem poszukiwałam
tego typu kosmetyków.
O ile żel myjący i maskę nazwałam
wspaniałymi i cudownymi, a tyle krem muszę (tak zwyczajnie i po prostu) nazwać –
doskonałością. Takie stopniowanie na górnej granicy zalet, w matematyce
rozpatrywanych po stronie plusów (i maksimów), dąży do owej plus
nieskończoności, która nakazuje mi nieskończenie chwalić krem używając
superlatyw i wszelkich epickich hiperboli. Dla tej właśnie cechy postanowiłam
przedstawić Wam biosiarczkowy krem poświęcając mu cały osobny wpis. Dlaczego?
Bowiem jest tego naprawdę warty, a ja chcę Was o tym przekonać. Sesja zdjęciowa
była robiona razem, stąd konwencja przedstawienia jest taka sama.
Biosiarczkowy krem do twarzy Malinowy Zdrój – moja opinia
Biosiarczkowy krem do twarzy
usuwający niedoskonałości skóry Malinowy Zdrój opakowany jest w duże kartonowe
pudełeczko, na którym producent przedstawia wszystkie zalety produktu. Na każdej
stronie pudełka znajdziemy więc wszelkie potrzebne informacje, a co więcej
poznamy tajemnicę i magię potęgi tego kremu, opartej na wodzie siarczkowej. Ogromnie
spodobał mi się też pomysł opisu serii, który znajdziemy wewnątrz opakowania. Wszystkie
te estetyczne, a zarazem zmyślne działania producenta uświadamiają
potencjalnemu konsumentowi zarówno zalety produktu, jak również przedstawiają
serię, dzięki czemu od razu wiemy, po jakie dodatkowe produkty możemy i
powinniśmy sięgnąć.
Wewnątrz znajdziemy śliczny
słoiczek ze srebrną nakrętką, którego estetyka może budzić zachwyt (zwłaszcza
jeśli ktoś ma taką jak ja obsesyjno-maniakalną i zdecydowanie nieuleczalną
tendencję, do lubowania się w pięknych opakowaniach). Słoiczek jest
przezroczysty, natomiast krem jest barwy białej, co widzimy, nawet nie
zaglądając pod nakrętkę. Oczywiście długo nie wytrzymamy i odkręcimy, ciesząc
się jak małe dziecko z czekającej na nas niespodzianki.
Wnętrze kryje jeszcze folię
zabezpieczającą i oto widzimy sam produkt. Powiem Wam, że na pierwszy rzut oka
(na drugi zresztą też) wydaje się nam, że krem ma bardzo gęstą czy wręcz
tłustawą konsystencję. To jest jednak tylko pozorne złudzenie, które mija już w
momencie pierwszej aplikacji. Krem jest bowiem niezwykle delikatny, a zarazem
ogromnie wydajny. Wystarczy bowiem odrobina, która pięknie się rozprowadza i niemal
natychmiast jest wchłaniana przez skórę. Sama nabieram produkt odpowiednią
szpatułką, taka aplikacja jest dla mnie łatwiejsza i nie ma owego paskudnego
zwyczaju wnikania pod paznokcie (co mnie ogromnie denerwuje).
Moja skóra bardzo szybko wchłania
ten krem, powodując natychmiastowe uczucie nawilżenia a zarówno wygładzenia
skóry. Rankiem cudownie odświeża, wieczorem przynosi wrażenie ukojenia. Tak odebrałam
aplikację samodzielną kremu, ale jak wiecie, mam przyjemność stosowania
wszystkich produktów serii. Po myciu twarzy żelem, krem staje się preparatem
ujędrniającym, odżywczym i ochronnym. Natomiast po masce, która cudownie
oczyszcza, ale delikatnie ściąga moją skórę, krem pozwala skórze się odprężyć,
a jednocześnie cudownie ją nawilża i uelastycznia.
Dla mojej twarzy niezwykle
istotny jest także efekt swoistego matowienia, który jest u mnie bardzo
zauważalny i ogromnie mnie cieszy. Ponadto idealnie nadaje się pod makijaż, co
sprawdziałam z kilkoma rodzajami podkładu oraz pudrem sypkim. Jest idealny, a
ponadto nie powoduje podrażnień, zaczerwienienia czy innych mniej przyjemnych
skutków. Również nie wysusza i działa redukująco na ilość wydzielanego sebum.
Zapach kremu jest świeży,
grapefruitowy, zdecydowany, a jednocześnie subtelnie wyrafinowany. Jest dokładnie,
taki jaki powinien być, aby kusić i zniewalać, a tym samym idealnie pasować do
pozostałych produktów tej linii. Dla mnie jest to cecha niezwykle ważna, mam
bowiem tendencję do oceniania kosmetyków także pod tym względem. Niestety bywa,
że zapach mi się nie podoba i wówczas nie jestem w stanie stosować danego,
nawet okrzykniętego hitem kosmetyku. Tutaj aromat jest fantastyczny, a
przyjemność używania cudownie relaksująca i odświeżająca.
Wszystkie wymienione zalety
przekonały mnie do nazwania biosiarczkowego kremu do twarzy usuwającego
niedoskonałości skóry Malinowy Zdrój – doskonałością i moją receptą na problemy
skórne. Wszystkie pochwały są uzasadnione, a działanie dokładnie przetestowane.
Jestem zachwycona tym kremem, a także całą serią kosmetyków Malinowy Zdrój. Z przyjemnością
polecam Wam tę markę i serię wierząc, że wiele kobiet odnajdzie w nich cudownie
magiczne lekarstwo na swoje problemy.
Od producenta:
Balneokosmetyk z leczniczą,
najsilniejszą na świecie wodą siarczkowej, borowiną, oczarem i ekstraktem z
kory wierzby do cery tłustej i mieszanej, ze skłonnością do zmian trądzikowych.
Wyjątkowo skuteczny krem o lekkiej, niezatykającej porów formule, polecany do codziennej pielęgnacji cery tłustej i mieszanej, ze skłonnością do trądziku.
Specjalnie
opracowana receptura na bazie najmocniejszej na świecie siarczkowej wody
mineralnej, borowiny, oczaru i ekstraktu z kory wierzby skutecznie usuwa
niedoskonałości cery i zapobiega ich ponownemu powstawaniu. Reguluje pracę
gruczołów łojowych i normalizuje wydzielanie sebum, zapobiegając błyszczeniu
się skóry, oraz zwalcza wykwity trądzikowe i chroni przed powstawaniem nowych
zmian trądzikowych. Dodatkowo zwiększa nawilżenie i sprężystość skóry, dzięki
czemu zmarszczki stają się mniej widoczne, a skóra wygląda młodziej.
Dzięki
regularnemu stosowaniu skóra odzyskuje równowagę i piękny, zdrowy wygląd.
Niedoskonałości stają się mniej widoczne, a powierzchnia skóry – gładka i równa.
Substancje
aktywne:
· Najsilniejsza
na świecie woda siarczkowa: bardzo silnie zmineralizowana woda
lecznicza o wyjątkowo wysokiej zawartości bioaktywnej siarki oraz innych mikro
i makroelementów takich jaki: sód, wapń, magnez, potas, chlor, brom, jod.
·
Ekstrakt z kory wierzby: zawiera
kwas salicylowy, który złuszcza, przyspiesza odnowę naskórka i działa
antybakteryjnie.
·
Termoaktywna
borowina: biologicznie czynny rodzaj torfu. Zawarte w niej kwasy
organiczne i sole nadają jej właściwości przeciwzapalne, ściągające,
rozgrzewające i bakteriobójcze.
·
Oczar
wirginijski: działa ściągająco. Oczyszcza i nawilża skórę,
poprawiając jej koloryt.
Krem natychmiast
wchłania się w skórę, nie pozostawiając tłustej warstwy. Nie powoduje
podrażnień, nie wysusza skóry. Skutecznie chroni przed szkodliwym działaniem
promieni UV.
Produkt przyjazny dla skóry, zawiera naturalny olejek grejpfrutowy. Nie zawiera barwników.
Testowany na skórze tłustej i mieszanej, ze skłonnością do trądziku.
Produkt przyjazny dla skóry, zawiera naturalny olejek grejpfrutowy. Nie zawiera barwników.
Testowany na skórze tłustej i mieszanej, ze skłonnością do trądziku.
Pojemność: 50 ml.
Cena kremu: 41,00 zł.
Cena zestawu
(żel, maska, krem): 91,20 zł.
Więcej: http://www.balneokosmetyki.pl
Serdecznie dziękuję portalowi Uroda i Zdrowie za przekazanie serii Malinowy Zdrój do testów. Jestem ogromnie zadowolona i polecam kosmetyki z prawdziwą przyjemnością.
Dla wszystkich, którzy są publicznymi obserwatorami mojego bloga firma Malinowy Zdrój ufundowała 15% rabat na zakup wybranych kosmetyków w sklepie internetowym :)
Kod rabatowy: 47q65c
Wystarczy, że dokonując zakupu w sklepie internetowym (clik) wpiszecie kod kuponu rabatowego, wówczas system automatycznie zrabatuje zamówienie o 15%.
Link do sklepu: http://www.balneokosmetyki.pl
Wspaniałą recenzję kosmetyków z Malinowego Zdroju znajdziecie też na blogu Doroty: http://tylkopolskiekosmetyki.blogspot.com/2012/09/biosiarczkowy-krem-usuwajacy.html?showComment=1347721708830#c5134053040004507904
Polecam, bowiem Dorota pisze z perspektywy osoby o innym typie skóry - a efekty, przeczytajcie same...
A Wy już znacie kosmetyki Malinowy Zdrój?
Jakie są wasze doświadczenia?
Zapraszam do dyskusji :) Słodkie wyróżnienie:
Wiecie, że nie lubię pisać osobnych notatek, dlatego dodaję informację właśnie tutaj.
Mój blog otrzymał słodkie wyróżnienie od Malinki (clik). Dziękuję Ci bardzo, to niezwykle słodkie i miłe. Naprawdę nie spodziewałam się takiego uznania i tym bardziej się cieszę. Zrobiłaś mi bardzo wielką i miłą niespodziankę!!!
Z ogromną przyjemnością włączam się do tej gry. Cała zabawa polega na tym, że autorka obdarowanego bloga wybiera 5, 10 lub 15 blogów, które lubi i do których często zagląda. Oczywiście zawsze jest wielki problem i dylemat, jak i kogo tu wybrać?
Najpierw chciałabym zaznaczyć, że wszystkie blogi które obserwuje bardzo lubię i staram się do każdego codziennie zaglądać. A większość moich ulubionych, już została nagrodzona, a powtarzać się nie należy...
Tym słodkim znaczkiem chciałabym wyróżnić:
(kolejność alfabetyczna)
http://dobredlaurody.blogspot.com/
http://glamourka89.blogspot.com/
http://kosmetykipannyjoanny.blogspot.com/
http://laviolettee.blogspot.com/
http://madziakowo.blogspot.com/
http://magicwordcherry.blogspot.com/
http://outside-glass.blogspot.com/
http://sayonaramoose.blogspot.com/
http://simplechill.blogspot.com/
http://w-mojej-kosmetyczce.blogspot.com/
Mam nadzieje, że nic nie przeoczyłam i że wymienione przeze mnie blogi nie otrzymały jeszcze takiego wyróżnienia.
Na koniec chcę jeszcze podziękować wszystkim którzy do mnie zaglądają, tym co zostają ze mną i włączają się do dyskusji. Mój blog dopiero się rozwija, nie ma nawet miesiąca, a Wy nadajecie sens moim staraniom
Wielkie buziaki dla Was!!!






























