Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawilżanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nawilżanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 kwietnia 2013

Krem do rąk AHAVA - rozkosz z minerałami...




Witajcie

Dzisiaj opowiem Wam o kolejnym z moich ulubieńców, a mianowicie o kremie do rąk marki AHAVA. Już sama marka powinna w wielu z Was budzić same pozytywne skojarzenia. Przyznam, że zawsze ta marka ogromnie mnie kusiła i byłam ogromnie ciekawa, jak sprawdzi się u mnie…

I chociaż ciekawość, to bardzo kobieca przypadłość, i zupełnie nie ma nic wspólnego z piekłem, chciałam poznać produkt, który jest mi potrzebny i na pewno zostanie dobrze przyjęty przez moją skórę, która jak wiecie lubi być kapryśna i bardzo nieprzewidywalna.



Krem do rąk AHAVA to krem oparty na wyjątkowej kompozycji minerałów Morza Martwego. Jest to więc zarówno krem pielęgnacyjny, jak i regeneracyjny. Wykazuje właściwości silnie nawilżające i ochronne, a także antyoksydacyjne. Jest kremem przeznaczonym także do skóry wrażliwej.

Po takim króciutkim wstępie, wiecie już, że nie będę opowiadała o zwykłym i dostępnym w każdej drogerii „smarowidełku” do rąk, tylko o kremie, który wyróżnia się jakością i składem, a ponadto jest idealny dla skór problematycznych, jak zwykłam nazywać swoją.



Krem mieści się w zgrabnym i estetycznym pudełeczku w kolorze kremowym. Jak widzicie szata graficzna jest prosta, a zarazem niezwykle elegancka. Ostatnio stwierdzam z przyjemnością, że kunszt prostych elementów dekoracyjnych coraz bardziej mnie uwieść potrafi, a tutaj mamy doskonały przykład.

Na pudełeczku znajdziemy dokładną i przejrzystą informację o produkcie, także w języku polskim, co mnie bardzo cieszy. Lubię bowiem wiedzieć, z jakim kosmetykiem mam do czynienia, a dystrybutor bardzo starannie zadbał o te istotne szczegóły. W pudełeczku znajduje się klasyczna tubka z kremem, dodatkowo zabezpieczona folią ochronną. 



Tubka ma kolor kremowo-zielony, jest to bardzo ciekawy i nietypowy odcień. Korek jest brązowy, bardzo ładne przylega i na pewno nie spotka nas niemiła niespodzianka (jak krem do rąk wylany w torebce – zgroza, ale się zdarza). Tutaj jakość wykonania nie pozwala, na żadne uwagi, co jest godne podkreślenia i uwagi.

Sam krem ma kolor biały i dość gęstą, treściwą konsystencję. Otworek jest jednak na tyle duży, że krem ładnie się wyciska z tubki, a nie wylewa, co czasami też jest przykrą niespodzianką. Dzięki swojej konsystencji, przypominającej nieco gęstą, homogenizowaną śmietanę, ładnie rozprowadza się na dłoni, wymaga jednak wmasowania – co jak wiadomo jest naszym dłoniom także bardzo potrzebne. 



Krem wydaje się być lekko tłustawy, ale to jest tylko złudzenie. I zastanawiam się czy nie tylko moje, bowiem jak wiecie, zazwyczaj stosuję konsystencje lekkie i delikatne. Tutaj jednak konsystencja zmienia się pod wpływem ciepła dłoni, co pozwala na szybkie i dokładne wsmarowanie, a jednocześnie nic nam z dłoni nie spłynie. 

Wchłania się stosunkowo szybko, po dwóch minutach już na pewno nie czujemy na ręce żadnej tłustej czy lepiącej się warstwy, albo śliskiej, co jest chyba jeszcze gorszą cechą. Skóra staje się jednak satynowo gładka, miła w dotyku i zdecydowanie bardziej elastyczna. Krem wspaniale nawilża skórę, i nie jest to wrażenie krótkotrwałe, tylko wielogodzinny i utrzymujący się efekt.



Dla mnie fakt doskonałego nawilżania i wygładzenia to wyznacznik idealnego kremu do rąk. AHAVA pod tym względem spełnia wszystkie moje oczekiwania. Jest także kremem bardzo wydajnym, co w użytkowaniu również spełnia funkcję zalety. Lubię kremy, które mogę używać przez dłuższy czas, zwłaszcza jeśli przynoszą tak satysfakcjonujące rezultaty.

Jest jeszcze jedna cecha, którą ogromnie chciałabym podkreślić, a mianowicie zapach. Krem pachnie niesamowicie, mocno długo i intensywnie. Jest to ciepła nuta, ale zarazem oryginalna i bardzo charakterystyczna. Producent podaje, że jest to zapach zielonej śliwki i drzewa sandałowego. Czy umiecie to sobie wyobrazić? Słodki, jednak złamany odrobiną goryczki i czaru orientu, soczysty i zmysłowy, mocny a zarazem kuszący… 



Zdecydowanie moje ukochane nuty, idealnie komponujące się z moją skórą. Od zawsze najbardziej lubię właśnie tego typu warianty zapachowe, dlatego ten krem, tak naprawdę od razu ogromnie przypadł mi do gustu. Stosując go regularnie, już po kilku dniach zauważyłam, że skóra straciła swoją zwykłą szorstkość, stała się gładka i nawilżona, a ponadto jędrniejsza i po prostu, ładniejsza.

Dla mnie jest to krem idealny, zwłaszcza na okres zimowo-wiosenny, kiedy skóra potrzebuje zarówno odżywienia, jak i ochrony oraz dobrego i długotrwałego nawilżenia. Polecam go wszystkim, zwłaszcza przy skórze bardzo suchej i skłonnej do podrażnień, gdyż o taką naprawdę zadbać jest najtrudniej. Uważam krem AHAVA za prawdziwe cudeńko, godne uwagi i codziennego stosowania.



Od producenta:


KREM DO RĄK Z MINERAŁAMI Z MORZA MARTWEGO
Seria: Deadsea Water – MINERAL HAND CREAM

Minerały Morza Martwego to prawdziwy dar natury. Znane są ze swego dobroczynnego działania na skórę i zdolności do przywracania jej młodego wyglądu.
Osmoter® jest wyjątkową kompozycją minerałów Morza Martwego, która znajduje się we wszystkich preparatach AHAVY. Optymalizuje ona metabolizm komórkowy, wzmacnia ochronę skóry przed szkodliwym działaniem promieniowania UV oraz znacząco zwiększa jej stopień uwodnienia. Sprawia, że skóra wygląda młodziej, staje się jedwabista i jędrna.    



Osmoter®  Woda Morza Martwego
Główne składniki:
Magnez [Mg]  - 92.000 mg/l
Wapń [Ca] - 35.000 mg/l
Brom [Br] - 14.000 mg/l
Sód [Na] - 2.700 mg/l
Potas [K] - 2.100 mg/l

Mikroelementy:
Stront [Sr] - 670 ppm
Bor [B] - 120 ppm
Lit [Li] - 40 ppm
Mangan [Mn] - 10 ppm
Bar [Ba] - 9 ppm



Seria Deadsea Water do codziennej pielęgnacji, niezależnie od wieku. Ten niezwykły krem, doskonale nawilżając i odżywiając skórę, przynosi ulgę przesuszonym dłoniom.  Preparat wzbogacono  wyciągiem z hammamelisu o właściwościach nawilżających oraz kompleksem Osmoter® (unikalne połączenie minerałów, których źródłem są niezwykłe wody Morza Martwego) obecnemu jedynie w produktach AHAVA.

Krem ma wyjątkowy zapach zielonej śliwki i drzewa sandałowego. Delikatnie i skutecznie wygładza szorstką skórę. Nanosic krem na skórę dłoni wielokrotnie w ciągu dnia, zależnie od potrzeby

• Przeznaczony również do skóry wrażliwej • Przebadany alergologicznie   • Nie zawiera parabenów



Firma InfoPlus sp. z o.o. zajmuje się promocją zdrowia i marketingiem farmaceutycznym. Obecnie reprezentuje na rynku polskim producentów z takich krajów jak: Francja, Finlandia, Izrael, Włochy. Jest autoryzowanym przedstawicielem wielu znanych na świecie marek i producentów kosmetycznych i farmaceutycznych. Posiada wiele prestiżowych nagród i wyróżnień.  

Produkt dostępny w sieci Super-Pharm
Pojemność: 100 ml/ Cena: 59,00 zł.
 
Producent:  AHAVA Dead Sea Laboratories Ltd. Dead Sea, Israel, www.ahava.com
In EU: AHAVA Cosmetics GmbH (Europe), Borsigstr. 36, D-65205 Wiesbaden, Germany
Autoryzowany przedstawiciel: InfoPlus sp. z o.o., www.infoplus24.pl


Znacie markę AHAVA?
Jak się Wam podoba taki rodzaj kremu?
Zapraszam do rozmowy…



niedziela, 24 marca 2013

Waniliowa rozkosz - masełko od Greenhouse...





Witajcie

Z asortymentem sklepu Greenhouse (CLICK) miałam już okazję Was zapoznać, dzisiaj wracam z kolejną recenzją produktu dostępną w ofercie. Nie jest to oczywiście jedyna nowość, sklep bowiem czaruje bogactwem produktów, które są nie tylko piękne i pachnące, ale również (a może przede wszystkim) bardzo dobre jakościowo – mowa bowiem o kosmetykach naturalnych.  

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o masełku do ciała (Body Butter) niemieckiej marki BIOTURM w wersji waniliowej (Vanille). W sklepie Pasaż Kosmetyczny znajdziecie jednak także inne wersje zapachowe, w tym granat, moringa i róża (CLICK). Masełka dostępne są w dwóch pojemnościach, tj. 50 i 200 ml. Tutaj widzicie masełko waniliowe o pojemności 200 ml, przeznaczone do pielęgnacji skóry suchej.



Masełko BIOTURM Naturkosmetik Vanille zamknięte jest w plastikowym, wygodnym i solidnym białym zakręcanym pudełeczku. Pod nakrętką znajdujemy zabezpieczenie w postaci folii aluminiowej oraz biały plastikowy krążek, który możemy wykorzystywać po zdjęciu folii. Dla mnie taka postać zabezpieczenia jest najlepsza i bardzo się cieszę, że producent zadbał o ten bardzo istotny dla mnie szczegół użytkowy. 



Masełko ma kolor śnieżnobiały i niezwykle delikatną konsystencję, która jedynie wygląda na twardą i zbitą. Po dotknięciu okazuje się, że jest to bardzo delikatny mus, który bardzo łatwo się nabiera i aplikuje na skórę. Dla mnie jest to cecha wspaniała, bowiem nie za bardzo lubię typowe gęste i skoncentrowane masła, a zdecydowanie preferuję wszelkie balsamy. Tutaj mamy właśnie do czynienia z kosmetykiem, który w sposób doskonały łączy cechy balsamu i masła – jest delikatny i idealnym dla mojej skóry.



Jestem tą cechą ogromnie zaskoczona i zachwycona, dlatego tak bardzo masło BIOTURM przypadło mi do gustu, a moja skóra od razu go polubiła. Nie jest to jednakże koniec zalet, następną jest bowiem zapach. Jak wskazuje nazwa – waniliowy, ale bardzo naturalny, słodkawy, czysty.

Jest fantastyczny, zwłaszcza teraz, kiedy jeszcze zima nas męczy swoimi lodowatymi objęciami. Sama zawsze preferowałam te nuty ciepłe i nieco słodkie, smakowite i zmysłowe. Dlatego potrafię się tym aromatem cieszyć, zwłaszcza, że jako delikatna nuta bardzo długo pozostaje na skórze.



Masło rozprowadza się bardzo dobrze, ładnie rozsmarowuje i natychmiast daje uczucie nawilżenia. Początkowo można mieć wrażenie, że pozostaje na skórze film, jednak jest to tylko chwilowy efekt, który po całkowitym wchłonięciu w skórę pozwala na uczucie jedwabistej gładkości i miękkości.

Przy mojej bardzo suchej i wymagającej skórze satysfakcja jest ogromna. Masełko ładnie się wchłania, a skóra odzyskuje zdrowy wygląd i ładny połysk, a w dodatku jest satysfakcjonująco nawilżona i efekt ten utrzymuje się cały dzień, co pragnę bardzo mocno podkreślić. 



Jest to jeden z nielicznych kosmetyków, który naprawdę pozwala mojej skórze na prawdziwe i solidne nawilżenie, znika brzydki (niestety) widok suchych skórek, a skóra staje się elastyczna, gładka, sprężysta i po prostu ładna. Nawet teraz, w okresie zimy zapewnia doskonałe efekty i dodatkowo otula niezwykle przyjemnym i ciepłym zapachem.

Dlatego polecam Wam bardzo masełka BIOTURM, które przepięknie pachną, pozwalają na regenerację i nawilżenie skóry, a także – są naturalne, czyli ich skład jest ściśle kontrolowany i w pełni kontrolowany. Jest to kosmetyk oparty o takie składniki jak: masło shea (karite), olej słonecznikowy, olej jojoba i ekstrakt z wanilii.

         

Od producenta:


MASŁO DO CIAŁA – WANILIA 200 ml

Waniliowe masło do ciała o apetycznym zapachu zapewnia doskonałą pielęgnację skóry. Nadaje jej wyjątkową miękkość i elastyczność, pozostawia gładką i miłą w dotyku. Specjalnie opracowana receptura zawiera odżywcze masło shea i oleje roślinne. Przeznaczone jest do codziennej pielęgnacji skóry suchej i normalnej.



INCI: Aqua, Coco-Caprylate, Glycerin, Cetearyl Alcohol,  Butyrospermum Parkii Butter*, Myristyl Myristate, Betain, Cetyl Palmitate, Helianthus Annuus Hybrid Oil*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Cetearyl Glucoside, Parfum, Helianthus Annuus Seed Oil, Glyceryl Caprylate, Sodium Stearoyl Glutamate, Tocopherol, Vanilla Planifolia Fruit Extract*, Xanthan Gum, Lactic Acid, Coumarin, Limonene, Linalool.



Bestandteile: Wasser, pfl. Fettsäure, Glycerin, höherer Alkohol, Sheabutter*, pfl. Fettsäureester, Betain, pfl. Fettsäureester, Sonnenblumenöl*, Jojobaöl*, waschaktive Substanz auf Zuckerbasis, Mischung nat. äth. Öle, Sonnenblumenöl, pfl. Fettsäure, waschaktive Aminosäure, Vitamin E, natürlicher Vanille-Extrakt*, natürlicher Verdicker, Milchsäure, Inhaltsstoffe der nat. ätherischen Öle
*: aus kontrolliert biologischem Anbau
Frei von Konservierungsmitteln, Farbstoffen, PEG, Paraffinöl



Kosmetyk wolny od: 
- syntetycznych konserwantów, 
- barwników
- oraz środków zapachowych. 
Podlega dokładniej kontroli. Produkt certyfikowany.


Polub profil na FB: TUTAJ

Znacie już może ofertę Greenhouse?
Jakie są Wasze ulubione masła do ciała?
Zapraszam do rozmowy...


poniedziałek, 26 listopada 2012

Azjatycki wymiar nawilżania - krem Larcobaleno...




Witajcie

Dzisiaj zapraszam Was do świata L'arcobaleno kosmetyków koreańskich, których ofertę znajdziecie w sklepie My Asia. Jest to kolejna marka azjatycka, którą miałam przyjemność poznać i z wielką przyjemnością Wam polecam.

Produktem, który testowałam przez ostatnie tygodnie był nawilżający krem-żel do twarzy L'arcobaleno o pojemności 80 g., kosmetyk, który spełnił wszystkie moje oczekiwania odnośnie nawilżenia i poprawy wyglądu mojej kapryśnej skóry. Od jakiegoś czasu mam bowiem problem z przesuszaniem się twarzy, co bardzo mnie złości, a wręcz irytuje. Aby jakikolwiek makijaż mógł wyglądać dobrze potrzeba mi dużego i dobrego nawilżenia, a właśnie ten krem idealnie się do tego celu nadaje.



Krem zamknięty jest w wygodnej, białej tubce z nakrętką. Zabezpieczony jest folią, która gwarantuje ‘nowość’ produktu, a jednocześnie jego dobrą jakość. Tubka jest wygodna, krem łatwo się aplikuje, bez problemu można wycisnąć potrzebną ilość (na pewno znacie te przykre przypadki, kiedy wyciska się zbyt dużo, albo trzeba się bardzo namęczyć…). Konsystencja kremu także jest idealna, nic się nie wylewa, a jednocześnie pozwala na przyjemne nakładanie. Krem ma kolor biało-przezroczysty, co upodabnia go do żelu (zgodnie z nazwą). 



Aplikacja na twarz jest bardzo przyjemna, ponieważ krem od razu koi podrażnioną skórę, co w moim przypadku jest częste, nawet tylko po używaniu płatków kosmetycznych. Mamy od razu wrażenie lekkiego chłodu, które powoduje natychmiastowe łagodzenie i przyjemne uczucie ożywienia. Ponadto krem idealnie się wchłania, nie pozostawiając tłustego filmu, ani błyszczącej skóry. Wyczuwane jest natomiast nawilżenie i wygładzenie skóry, co jest wielkim atutem tego kosmetyku.



Mimo że mam cerę wrażliwą i skłonną do podrażnień nie zauważyłam absolutnie jakiegokolwiek problemu, a wręcz przeciwnie, krem-żel bardzo dobrze koi skórę, a jednocześnie wygładza i napina, w stopniu który mnie osobiści bardzo zadowala. Co ważne krem nadaje się do stosowania pod makijaż i idealnie współpracuje z podkładami, co dla mnie też jest bardzo istotną zaletą. 



Jego lekka, a zarazem bardzo kremowa forma sprawia, że jest to kosmetyk bardzo wydajny i niezwykle przyjemny w użyciu. Ponadto daje efekty, które zapowiada producent, czyli dobre nawilżenie i uelastycznienie. Jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku, który potrafi koić i nawilżać bez dodatkowych efektów w formie nabłyszczania czy niemiłego filmu. 



Dlatego z przyjemnością polecam krem i markę Waszej uwadze. Na pewno efekty Was nie zawiodą, a ponadto przyjemny skład kremu także będzie miłym akcentem w codziennej pielęgnacji. Krem można kupić na stronie polskiego dystrybutora, którym jest sklep My Asia



Od producenta:

 
Lekki krem-żel nawilżający do twarzy L'arcobaleno

Głęboko nawilżający żel o lekkiej konsystencji, odżywia i koi skórę dzięki obecności naturalnego składnika C-Med 100 (Uncaria tomentosa) występującego w lasach amazońskich.
Aksamitna kremowa konsystencja sprawia, że produkt szybko się wchłania stanowiąc idealną bazę pod makijaż. Spowalnia procesy starzenia się skóry, redukuje drobne zmarszczki oraz zwiększa produkcję kolagenu.Pozostawia uczucie świeżości i miękkości skóry jednocześnie ją uelastyczniając.



Sposób użycia: Niewielką ilość produktu delikatnie rozsmarować na twarzy i szyi aż do całkowitego wchłonięcia. Stosować rano i wieczorem. Produkt przeznaczony dla kobiet i mężczyzn do każdego typu skóry.

Główne składniki:

  • C-Med-100 - ekstrakt z Czepoty Puszystej – wzmaga procesy naprawcze komórek;
  • Czynniki wzrostu komórek (EGF) – regeneruje uszkodzone tkanki, zwiększa proliferację, migrację i odbudowę komórkową;
  • Wyciąg z aloesu – działa łagodząco i przeciwzapalnie;
  • Ekstrakt z malwy różowej – działanie nawilżające;


Składniki (INCI):
Water, Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Glycerin, Cyclohexasiloxane, PEG-10 Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Arbutin, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Althaea Rosea Flower Extract, EGF, Placental Protein, Adenosine, Sodium Hyaluronate, Sodium Chloride, Uncaria Tomentosa Extract, Phenoxyethanol, Methylparaben, CI 42090, Perfume
Waga: 80g/Cena: 97.96 PLN.



Larcobaleno to koreańska firma zajmująca się produkcją profesjonalnych kosmetyków dermatologicznych do pielęgnacji skóry.
Jako jedna z nielicznych firm na świecie posiada patenty na używanie oraz produkcję kosmetyków zawierających ekstrakt z kory Czepoty Puszystej (roślina uprawiana w lasach tropikalnych Brazylii i Peru). Ten bioaktywmy składnik dodawany jest do każdego kosmetyku Larcobaleno, co doskonale wpływa na regenerację skóry, naprawę uszkodzonego DNA oraz spowalnia procesy starzenia się skóry. Ponadto w kosmetykach są również inne wysoce skuteczne składniki, takie jak: roślinne komórki macierzyste, ekstrakt z wydzieliny śluzu ślimaka, EGF (epidermal growth factor).
Kosmetyki Larcobaleno są produktem najwyższej jakości, które spełnią oczekiwania najbardziej wysublimowanego klienta.

Zapraszam Was do odwiedzenia sklepu: http://www.myasia.pl/


Macie swoje ulubione kremy nawilżające?
Zapraszam do rozmowy... 



wtorek, 25 września 2012

Dr Irena Eris Body Art - cudowne nawilżenie



Witajcie

1 miesiąc i 1 dzień


Ten wpis powinien pojawić się wczoraj, ale zwlekałam i zrobiło się za późno. Ale muszę to napisać, bo w końcu tylko raz można odnotować fakt, że jestem z wami dokładnie 1 miesiąc. Nie jest do długo, jednak wiele się w tym czasie wydarzyło, za co Wam ogromnie dziękuję. Właśnie teraz jest taka maleńka okazja, aby Wam wszystkim podziękować, za to że zaglądacie, komentujecie, włączacie się w dyskusje. To motywuje mnie do dalszego pisania i opowiadania, o tym co kocham i lubię, albo co sprawiło mi przykrą niespodziankę.

Ponieważ nie miałam jeszcze okazji, dziękuję ogromnie za wszystkie słodkie wyróżnienia, które otrzymałam od:


Bardzo serdecznie Wam dziewczyny dziękuję, dla mnie to prawdziwa przyjemność być tak wiele razy zauważonym. jesteście kochane!
Wszystkim pozostałym, przekazuję ten słodki znaczek, wyróżnienie i podziękowanie. Mam nadzieję, że nadal będziecie do mnie zaglądać i pomagać mi wybierać mądrze i dobrze oraz cieszyć się kobiecością, w każdym możliwym wydaniu.

Dziękuję!!!



Kolejny ulubieniec – Dr Irena Eris, Body Art Smoothing Skin Technology

 



Dzisiaj znowu powrócę do swojego idola, mianowicie marki Dr Irena Eris. Możecie myśleć co chcecie, ale dla mnie jest to synonim elegancji, a co więcej są to kosmetyki, którym zawsze mogę zaufać. Czasami zastanawiam się, czy rozpieszczając swoją skórę nie doprowadziłam do sytuacji, że produkty tańsze stają się dla mnie alergenne. Oczywiście takie tłumaczenie jest niedopuszczalne, wolę więc obstawać przy twierdzeniu, że moja skóra jest wyjątkowa i wymaga wyjątkowych kosmetyków. Brzmi lepiej, prawda?



Ostatnio na mojej półeczce, pojawiły się dwa produkty z serii Body Art: głęboko nawilżające mleczko do ciała oraz nawilżający krem do mycia ciała. Pokażę Wam dzisiaj mleczko, jako pierwszy z produktów, które zaczęłam stosować. Dokładnie chodzi o produkt pod nazwą Body Art Smoothing Skin Technology – głęboko nawilżające mleczko do ciała (deeply hydrating body lotion).



Mleczko zamknięte jest w ciekawej dość wysokiej białej buteleczce z korkiem (pojemność 250 ml). Niby nic nadzwyczajnego, za to pudełeczko kartonowe jest prześliczne. Kartonowa, fioletowo-opalizująca nakładka odbijająca światło niczym lustro, wygląda tak niesamowicie elegancko, że człowiek trzymając w ręce to cudeńko od razu ma ochotę zajrzeć do środka. Takie opakowanie to oczywiście zguba dla mojego portfela, ale tak miło człowiekowi patrzeć na śliczne rzeczy. A tym człowiekiem jestem ja (wszelkie opinie na temat człowieka i kobiet są wymyślane przez mężczyzn, którzy nie potrafią przyznać się do braku myślenia abstrakcyjnego i w momencie kiedy zawodzi logika czują się bezbronni).  


Mleczko ma niezwykle gęstą konsystencję, bardzo zimnego budyniu i lekko różową barwę, przez co ten budyń jeszcze bardziej przypomina. Jest dzięki temu niezwykle wydajne, tym bardziej, że idealnie się wchłania i pozostawia skórę jedwabistą, nawilżoną i cudownie wygładzoną. Co więcej uczucie nawilżenia jest długotrwałe, co dla mnie jest niezwykle istotne. Bywa, że po użyciu balsamu, skóra bardzo szybko ponownie wysycha i staje się szorstka, a nawet łuszcząca (fatalnie, ale taka właśnie jest). Tutaj natomiast nawilżenie i odświeżenie jest natychmiastowe i wystarcza do kolejnej aplikacji. Dodatkowo mleczko ma działanie kojące, więc wszelkie podrażnienia czy zaczerwienienia, nadaje się idealnie do pielęgnacji skóry po opalaniu i depilacji.


Co ciekawe mleczko ma nieco dziwny, kremowy zapach, natomiast po użyciu staje się prawie niewyczuwalne. Jest to swoista zaleta, jeśli używamy innych kosmetyków zapachowych, chociaż sama wolałabym, aby mleczko było pachnące (ale jak wiecie to moja kolejna słabość). Mimo wszystko pokochałam ten kosmetyk od pierwszego użycia i jest on dla mnie cudownym lekarstwem na suchą skórę, a także metodą na wygładzenie i nadanie elastyczności. Moja skóra reaguje na to mleczko głębokim westchnieniem przyjemności, tym samym wygląda zdecydowanie ładniej i promienniej. Uwielbiam to mleczko, które jest pieszczotą i przyjemnym ukojeniem, lekarstwem na wieczne problemy z nadmiernym przesuszeniem.


Od producenta:


Mleczko do ciała o działaniu intensywnie i długotrwale nawilżającym. Zawiera szereg cennych składników, które stymulują procesy odżywiania skóry i pozwalają utrzymać właściwy poziom jej nawilżenia nawet do kilkunastu godzin po aplikacji*. Dzięki bogactwu unikalnych substancji bioaktywnych mleczko doskonale wygładza skórę i przywraca jej utraconą jędrność i elastyczność, pozostawiając ją jedwabiście miękką i aksamitnie gładką. Dodatek allantoiny i D-pantenolu łagodzi wszelkie podrażnienia, co zwiększa natychmiastowe uczucie komfortu i odświeżenia nawet najbardziej delikatnej i przesuszonej skóry. Doskonałe do codziennej pielęgnacji, jak również do stosowania po kąpieli lub opalaniu.


Rezultaty po aplikacji:
- wg 97% osób skóra bardziej nawilżona i delikatna*
- wg 93% osób skóra bardziej elastyczna, gładka i miękka w dotyku*
*Subiektywna ocena osób, Badanie in vivo w Centrum Naukowo-Badawczym Dr Irena Eris



Składniki aktywne: alantoina, aleuritic acid, drożdże ( Hydrolized Yeast), glikoproteiny, pantenol.
Składniki INCI: Aqua, Glycerin, Sucrose Distearate, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Methyl Gluceth-20, Dimethicone, Isopropyl Isostearate, Panthenol, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Sucrose Stearate, Cetyl Alcohol, Carbomer, Allantoin, Tromethamine, Glyceryl Polymethacrylate, Xanthan Gum, BHA, Aleuritic Acid, Glycoproteins, Yeast (Faex) Extract, Phenoxyethanol, Methylparaben, DMDM Hydantoin, Propylparaben, Parfum, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Isomethyl Ionone, Linalool, Hydroxycitronellal, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Geraniol, CI 17200.


Nie pytajcie o cenę, ale poopowiadajcie o swoich idolach wśród mleczek…   
Zapraszam :)