Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balsam do ciała. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 maja 2013

Balsam kojący Bandi - kosmetyk na lato...




Witajcie

Marka kosmetyków BANDI jest jedną z moich ulubionych, przy czym znam ją już od kilku lat, stąd nie ulegam modzie „blogowej”. Zawsze, zwłaszcza w markach cenionych, staram się poznawać kosmetyki nowe i wracać do tych, które mi się spodobały i mogę je śmiało polecać.

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić balsam z serii EcoSkin Care, którą tak naprawdę dopiero zaczynam poznawać. Wcześniej miałam okazję stosować krem z tej linii (RECENZJA), dzisiaj natomiast kilka słów na temat balsamu kojącego. 



Charakterystyczną cechą linii jest opakowanie, które już na pierwszy rzut oka, wskazywać może, że mamy do czynienia z linią ekologiczną. Jest to zafoliowane, kremowe pudełeczko z elementami zieleni, w tym ciekawym deseniem kwiatowym. Owe kwiatuszki dla mnie są wdzięczne, a zarazem swoiście urocze. Opakowanie, jest więc (jak zawsze) eleganckie i proste, a jednocześnie ciekawe…

Po otworzeniu pudełka naszym oczom ukazuje się plastikowa buteleczka z korkiem, charakterystyczna dla marki, tutaj także z zielonymi deseniami. Jest to buteleczka z dużym korkiem i dozownikiem (pompką), czyli opakowanie łatwe w użyciu i higieniczne. Te zalety doceniamy wszyscy, sama bardzo też lubię wzornictwo marki, które dla mnie jest elementem wyróżniającym.



Buteleczka ma pojemność 200 ml jest więc stosunkowo wysoka. Jednak używanie tego typu opakowań jest dla mnie zawsze przyjemne, nawet jeśli nieco trudniej zrobić im ciekawe zdjęcie… Plastik jest na tyle przezroczysty, że możemy obserwować poziom zużycia kosmetyku, co często także podkreślane jest jako zaleta. Sama do tego aspektu aż tak wielkiej wagi nie przywiązuję, jednak z całą pewnością zauważam i takie detale.



Sam balsam jest koloru białego. Ma konsystencję średnio gęstą, a przy kontakcie ze skórą staje się bardzo delikatny, niemal uwodniony. To moja ulubiona konsystencja w balsamach do ciała – właśnie te naprawdę leciutkie i delikatne sprawdzają się u mnie najlepiej. Nazywany jest balsamem kojącym i faktycznie takie właściwości posiada, co mogłam sprawdzić na pierwszej tego roku opaleniźnie (przypadkowo podczas robienia zdjęć "spiekłam przysłowiowego raczka", który u mnie na szczęście szybko zamienia się w odcień złoto-brązowy).



Na pewno więc idealnie nadaje się do pielęgnacji skóry po kąpieli słonecznej oraz jako balsam nawilżający, ma bowiem dobre i długotrwałe działanie nadające skórze odpowiedni poziom nawilżenia. Świetnie spisuje się także jako balsam-opatrunek po depilacji, co także już zdążyłam sprawdzić. Bardzo dobrze się wchłania, jest przy tym bardzo wydajny i nie pozostawia na skórze lepiącej czy tłustej warstwy.

Ma więc działanie ratunkowe, świetnie spisuje się jako łagodzący kompres i opatrunek dla skóry podrażnionej czy alergicznej. Jest idealny dla skóry suchej, co także przyjęłam z dużym zadowoleniem. Nadaje skórze gładkości, a jednocześnie chroni i długotrwale nawilża. Jednym słowem idealny balsam na ciepłe letnie dni.



Balsam ma zapach, który sama określiłabym subtelnie kremowym. Nie mogę się w nim jednak doszukać jakiegoś uroku specjalnego, jaki na przykład posiada moja ulubiona seria tej marki czyli Hydro Care. Z jednej strony można to uznać za zaletę – latem bowiem wymieszanie wielu różnych zapachów wcale nie jest ładne. Z drugiej jednak strony, lubię jeśli balsam uwodzi mnie zapachem, mam wówczas dodatkową przyjemność z używania.

Podsumowując balsam kojący BANDI jest idealnym, letnim kosmetykiem, którego działanie na pewno przypadnie do gustu wszystkim posiadającym cerę suchą, wrażliwą czy skłonną do podrażnień. Spisuje się wspaniale jako kosmetyk kojący i nawilżający o długotrwałym działaniu. Jest delikatny i subtelny, co także pragnę podkreślić, w ciepłe dni bowiem te zalety balsamów (jako bardzo istotne) są najbardziej pożądane.



PS. Ślimaki coraz bardziej angażują się na moim planie zdjęciowym. Ciekawe czy zechcą założyć agencję modeli i czy będzie mnie na nie stać… Oczywiście ten element scenerii nie ma nic wspólnego z właściwościami przedstawianego balsamu…

Od producenta:


Kojący balsam do ciała do pielęgnacji delikatnej, nadwrażliwej i skłonnej do podrażnień skóry. Polecany do skóry z tendencją do atopii. Dzięki zawartości probiotyków i prebiotyków łagodzi podrażnienia i reakcje alergiczne oraz zwiększa odporność skóry na zewnętrzne czynniki drażniące. Balsam posiada działanie wspomagające procesy odbudowy struktury naskórka, aktywizujące naturalne procesy ochronne i regenerujące. Po jego zastosowaniu skóra jest bardziej elastyczna, jędrna i sprężysta.



Zalety:
- intensywnie nawilża i koi skórę suchą i swędzącą,
- natychmiast łagodzi uczucie ściągnięcia i przynosi ulgę podrażnionej skórze,
- pozostawia nietłusty film ochronny,
- zwiększa odporność skóry na zewnętrzne czynniki drażniące,
- przyspiesza regenerację komórek oraz niweluje skutki szkodliwego działania promieniowania ultrafioletowego,
- szybko się wchłania i jest wydajny w użyciu,
- nie pozostawia uczucia lepkości ani tłustej warstwy.

Balsam posiada ciekawą kompozycję zapachową, dzięki której jego aplikacja jest miłym zabiegiem relaksującym. Dzięki wysokiemu stężeniu substancji aktywnych wystarczy jedno zastosowanie dziennie.
Idealny po opalaniu. Polecany do pielęgnacji ciała po pływaniu w basenie.

Składniki aktywne: Alpha-glucan Olichosaccharide, Polymnia Sonchifolia Root juce, Maltodextrin, Lactobacilius, Mocznik, Glukonolakton, Olej z passiflory, Masło Shea, Galusan epigalokatechiny.

INCI: Aqua/Water, Urea, Glycerin, Ethylhexyl Stearate, Passiflora Incarnata Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Dimethicone, Gluconolactone, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Sodium Polyacrylate, Polymnia Sonchifolia Root Juice, Maltodextrin, Lactobacillus, Propyl Gallate, Gallyl Glucoside, Epigallocatechin Gallatyl Glucoside, Sodium Hydroxide, Inulin Lauryl Carbamate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum/Fragrance, D-Limonene, Linalool, Citronellol, Citral, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde
Pojemność: 200 ml/Cena: 42,00 zł



EcoSkin Care to linia oparta na kompleksie EcoSkin, który działa stymulująco na mechanizm obronny skóry. Kompleks zawiera cenne probiotyki (Lactobacillus Casei oraz Lactobacillus Acidophilus) i prebiotyki (oligosacharydy), które odbudowują korzystną mikroflorę na powierzchni skóry, przywracając jej naturalną równowagę. Przeznaczone do pielęgnacji cery szczególnie delikatnej, nadwrażliwej, podrażnionej i poddanej działaniu drażniących zabiegów kosmetycznych lub leczeniu dermatologicznemu.
Kto powinien wybrać pielęgnację EcoSkin Care?
Każdy, kto ma delikatną, nadwrażliwą i skłonną do podrażnień skórę. Kosmetyki EcoSkin Care są dobrze tolerowane przez osoby ze skórą atopową.



Znacie już linię EcoSkin Care BANDI?
Jakie są Wasze sprawdzone kosmetyki kojące?
Zapraszam do rozmowy...
 

sobota, 13 kwietnia 2013

Lotus Body Fridge by yDe - w objęciach luksusu...




Witajcie

Starcie zimy z wiosną trwa, chociaż o przedwiośniu to raczej mówić nie można. Kto widział burzę bez słońca? Pogoda jest niezwykle kapryśna, a ja szukam pocieszenia w świecie kosmetycznych cudeniek. I przebywam w niezwykłym świecie Fridge by yDe. Nic bowiem nie może być lepszym przyjacielem kobiety niż odrobina luksusu i naturalności...

Marka Fridge by yDe zauroczyła mnie już wspaniałym kremem do twarzy, o którym miałam przyjemność opowiadać Wam kilka tygodni temu (recenzja). Dzisiaj chciałam Wam przedstawić następną kosmetyczną perełkę, a mianowicie balsam do ciała Lotus Body. Kosmetyk delikatny jak mgiełka o subtelnym i pięknym zapachu lotosu…



Kosmetyki Fridge by yDe trafiają do nas w pięknym i niezwykłym opakowaniu, którym jest prześliczna torebka bąbelkowa z różowym kwiatuszkiem. Już sam zapach paczki po rozpakowaniu przenosi nas w świat rozkosznego luksusu, a ja nareszcie mam świadomość, że tak pachną perfumy yDe. Nie zdradzę Wam tylko, które, niech to będzie specjalna niespodzianka…    



W torebeczce znajdujemy kosmetyk, który w woreczku z kolorową kokardą (tym razem fioletową) kusi i zaprasza do poznania. Dodatkowo zawsze otrzymujemy w prezencie próbki innych kosmetyków marki, mamy więc szansę poznać przedsmak kolejnych perełek z oferty produktowej firmy. Ta perfekcja i dbałość o szczegóły jest dla mnie synonimem doskonałości. Firma dba o klientki oferując nie tylko wspaniałe kosmetyki, ale także rozkosz dla kobiecego poczucia estetyki i piękna. 



Uwielbiam rozkoszować się opakowaniami, pomalutku otwierać paczuszki i woreczki, ciesząc się niespodzianką. Może mam w sobie o wiele więcej dziecinnych cech niż jestem w stanie głośno przyznać, jednak za każdym razem marka Fridge by yDe potrafi mnie cudownie zaskoczyć. I za to jestem w niej po prostu zakochana, uwiodła mnie swoim czarem

Balsam do ciała Lotus Body zamknięty jest w szklanej buteleczce z ciężkiego, matowego szkła, co nadaje opakowaniu cech ekskluzywnych. Dodatkowo przy plastikowej pompce odnajdujemy błyszczący kryształek Swarovskiego w kształcie łezki zawieszony na srebrnej niteczce. Tym razem jest on krystalicznie czysty, niemal surowy w swojej przezroczystości. 



Dodaje to opakowaniu owego magicznego uroku, którego chwalić nigdy nie przestanę, jestem bowiem odwiecznie zapatrzona w czar kompilacji szklanych detali, tutaj tworzących element biżuterii i opakowania. To jest luksus, który potrafię i chcę docenić.

Sam balsam ma kolor biały i niezwykle delikatną, niemal mleczną konsystencję. Dzięki temu bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, a ponadto jest niesamowicie wydajny. To mój ulubiony typ kosmetyków do ciała, właśnie dzięki tej lekkiej jak mgiełka konsystencji, która pozwala na masaż ciała, a jednocześnie absolutnie jej nie „zakleja” (przepraszam za takie określenie, ale tak właśnie się czuję nakładając na ciało gęste i tłuste maślane preparaty). 



Balsam idealnie się rozprowadza, jednak potrzeba kilka minut, aby wchłonął się całkowicie w skórę przynosząc uczucie ukojenia i doskonałego nawilżenia. To kolejna zaleta tego kosmetyku – znika uczucie napięcia i ściągnięcia skóry, które u mnie bardzo często (niestety) występuje. Nawilżenie jest długotrwałe, co także chciałam podkreślić.

Skóra staje się gładka i nawilżona, a dodatkowo przyjemnie odprężona. Ponadto balsam prześlicznie pachnie. Jest to zapach delikatny i subtelny, który zaczynamy doceniać w momencie masażu skóry. Właśnie ciepło ciała wydobywa z balsamu owe tajemne, uwodzicielskie nuty lotosu, które otulają nas eteryczną i ekskluzywną mgiełką luksusu. 



Ten zapach właśnie taki jest, delikatny a jednak wyjątkowo ekskluzywny, poważny i tym samym zmysłowo kobiecy. Moim zdaniem to taka nuta zapachowa, która powinna spodobać się każdej kobiecie, bowiem niesie ze sobą niemal magiczną moc uwodzenia zmysłów. Lotos jest wszakże jednym z bardziej znanych afrodyzjaków…

Muszę jeszcze wspomnieć o jakości. Jest to bowiem kosmetyk naturalny i wykonany według najbardziej wygórowanych kryteriów jakości. Dlatego ma krótki okres gwarancji, zawsze dokładnie oznaczony na opakowaniu. Kosmetyki fridge przechowuje się w lodówce, dla zapewnienia najlepszej z możliwych jakości, a tym samym, jest to produkt pozostający luksusem na rynku kosmetycznym. 



Balsam do ciała Fridge by yDe spełnił wszystkie moje oczekiwania. Tym samym uważam, że jest to kosmetyk godny polecenia, a co więcej zasługujący na największe zachwyty. Począwszy od pięknego opakowania, poprzez miłe i przyjemne używanie do efektów. Przynosi nawilżenie nawet najbardziej suchej skórze, wygładza i ujędrnia i zostawia uroczy zapach, którym możemy rozkoszować się przez wiele godzin.

Balsam Lotus Body jest wspaniały. Jest niezwykły. I jest magiczny. A ja niezwykle się cieszę, że mogę się nim rozkoszować. I tak, go właśnie oceniam – jako romantyczną rozkosz dla ciała…



Od producenta:          


Lotus body- kwintesencja kobiecości
Piękny lotosowy zapach.

Balsam magiczny, kwintesencja kobiecości. Zawiera drogocenne składniki, które dostarczają skórze wszystkiego co niezbędne do głębokiego nawilżenia, odżywienia i regeneracji. Przedłużają jej młodość. Skóra z każdym dniem staje się delikatniejsza, lepiej napięta i bardziej aksamitna. Kwiat lotosu to afrodyzjak, symbol wiecznie odradzającego się piękna, ciągłego rozkwitu i młodości. Lotos to talizman. Kobieta pachnąca lotosem roztacza wokół siebie aurę wyjątkowości i tajemnicy.
Wmasuj powoli w całe ciało. Nie ubieraj się od razu, daj skórze kilka minut na wchłonięcie preparatu.



Zalety balsamu Fridge by yDe:
- 100% naturalny,
- Bez konserwantów, alkoholu i związków syntetycznych.
- Produkt jako jedyny z linii fridge zawiera absoluty roślinne – absolut lotosu błękitnego i absolut lotosu różowego.
- Okres ważności to 2,5 miesiąca od daty produkcji.
- Krem przechowuj w lodówce.



INCI: Water (Aqua), Rosa Damascena Flower Water, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Sorbitan Olivate, Cetearyl Olivate, Rosa Canina Fruit Oil, Glycerin, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Cera alba , Xsantan gum, Pink Lotus Absolute, Blue Lotus Absolute, Citronellol, Linalool.
Pojemność: 95 g/Cena: 190.00 PLN
Pojemność: 190 g/Cena: 280.00 PLN



Zwykłe kosmetyki zawierają silikony i parafiny, które działają jak folia i duszą skórę. Skóra nie oddycha i szybko się starzeje. Udowodniono, także rakotwórcze działanie chemicznych substancji zawartych w kosmetykach, które magazynują się w ciele i bardzo szkodą zdrowiu. Zwykłe kosmetyki są jak napój o smaku grejpfrutowym przydatny do spożycia przez 2 lata, a Fridge by yDe jak sok ze świeżo wyciśniętych owoców.

Różnica między fridge a zwykłymi kosmetykami Eco i Bio: 
Jednostki certyfikujące kosmetyki naturalne (ECOCERT, BDiH) dopuszczają użycie kilkunastu substancji syntetycznych, w tym konserwantów, jak również alkoholu. Każdy fridge jest stworzony wyłącznie z naturalnych składników, nie zawiera żadnych konserwantów i alkoholu, a tym samym marka wyznacza najostrzejsze kryteria.


SERDECZNIE POLECAM STRONĘ: http://www.fridge.pl/

Znacie już markę Fridge by eDe?
Podoba Wam się taki perfekcyjny luksus?
Zapraszam do rozmowy... 


wtorek, 12 lutego 2013

I love - to nie tylko nazwa...




Witajcie

Walentynki corocznie wzbudzają wiele różnorodnych emocji, jednak co by nie mówić, święto miłości jest potrzebne. Świat jest smutny, a miłość zakłada nam różowe okulary i wszystko może być bardziej kolorowe (zwłaszcza jeśli śnieg sięga kolan).

Dlatego dzisiaj chciałam Wam pokazać kosmetyki, które skradły moje serce – i stały się moimi zimowymi ulubieńcami. Są fantastycznie niezwykłe, a jak bardzo – zaraz postaram się Wam opisać.



Zacznę od nazwy, która już sama z siebie powinna powiedzieć wszystko – I love... Tak nazywa się seria kosmetyków, które dostępne w wielu cudnych zestawieniach zapachowych, kuszą i uwodzą. Są tylko do kochania. Pełną gamę produktów znajdziecie na stronie dystrybutora DEX PLUS (http://www.dexplus.pl/).

Sama miałam przyjemność rozkoszować się płynem do kąpieli I love... Coconut & Cream (kokos i bita śmietana) oraz nawilżającym balsamem do ciała I love... Blueberry & Smoothie (koktajl jagodowy).



Płyn do kąpieli i pod prysznic I love... Coconut & Cream zamknięty jest w dużej wygodnej przezroczystej butelce z czarnym korkiem. Ma pojemność 500 ml. Ogromnie podoba mi się szata graficzna opakowania – jest czytelna, a zarazem elegancko i wyraźnie odbija się na tle butelki. I te urocze serduszka. Czy można się im oprzeć? Ja nie potrafię... Na opakowaniu znajdziemy też dokładny, wyraźny i zabawny opis – także w języku polskim. Do mnie opis przemawia, mówi językiem, który rozumiem - uważam, że takie przesłanie jest jak najbardziej trafne :)

Płyn ma prześliczny perlisto-jedwabisty kolor, który pryzmatycznie odbija światło, zwłaszcza naturalne. Wydaje się być płynną perłą, srebrno-białym płynnym srebrem. A przezroczysta butelka pozwala nam obserwować te świetliste refleksy. Jest gęsty, jedwabisty, a dzięki temu niezwykle wydajny, co cenię i podkreślam jako zdecydowaną zaletę. 



Butelka umożliwia łatwe dozowanie kosmetyku, który pięknie się pieni tworząc jedwabną i delikatną pianę, łatwo rozprowadzającą się po skórze i tworzącą mnóstwo mydlanych baniek. Jest delikatny i aksamitny, a jednocześnie ładnie oczyszcza i wygładza skórę nadając jej miękkości.

Wlany do wody jako płyn do kąpieli tworzy świetlistą pianę, która długo utrzymuje się na wodzie i zapewnia wspaniałą, relaksującą kąpiel. Dla mnie – najwspanialszy relaks w zimny zimowy wieczór, po męczącym dniu. 



Jednakże najwspanialszy jest zapach. Wyczuwalny od razu po otworzeniu butelki, ciepły, egzotyczny, słodki kokos, który zniewala. To cudowna nuta zapachowa, zmysłowa, a zarazem subtelnie złamana kremowym akcentem, co sprawia, że mamy wrażenie kąpieli w budyniu. Nie ma tu absolutnie nic sztucznego, chemicznego – jedynie naturalny, przyjemny zapach, którego nie sposób nie pokochać. Straciłam dla niego serce – naprawdę, to najwspanialszy zapach, jaki udało mi się spotkać w żelu do mycia. 



Pachnie długo pozostając na skórze, jak cudowna ciepła mgiełka. Pachnie także cała łazienka – a ja uwielbiam takie małe domowe SPA. Po kąpieli skóra pozostaje miękka i elastyczna, nawilżona i pachnąca. Wszystkie zalety dobrego kosmetyku. I love... – i to najprawdziwsza prawda.

Płyn nie podrażnia mojej skóry (a jak wiecie jestem osobą o skórze alergicznej i delikatnej), nie wysusza i nie pozostawia tłustego filmu. Jedynie miękką i czystą skórę pachnącą egzotyczną słodyczą kokosowej śmietanki. Słodka chwila zapomnienia…




Drugi z produktów I love..., którymi mam przyjemność się rozkoszować to nawilżający balsam do ciała Blueberry & Smoothie (koktajl jagodowy). Balsam o pojemności 250 ml zamknięty jest w przezroczystej ładnej butelce z pompką (taką ciekawie wyskakującą, co jeszcze nadaje jej uroku).

Podobnie jak w przypadku płynu, szata graficzna opakowania jest wyrazista i wpadająca w oko, a czarne serduszka znakomicie oddają ideę nazwy. Opis w języku polskim jest dokładny i równie zabawny – co sprawia, że od razu mamy ochotę poznać ten kosmetyk. Mam tę słabość niestety, że kosmetyki, które potrafią do mnie przemawiać, zawsze kuszą mnie ogromnie. Pociągają mnie, a balsam dodatkowo uwiódł, i wcale nie mam mu tego za złe :)



Konsystencja balsamu jest delikatna, jogurtowa – co od razu zdobyło moją sympatię. Uwielbiam właśnie takie lekkie kosmetyki, moja skóra najbardziej się z nimi „dogaduje”. Nie przepadam za treściwymi masłami, ani gęstymi, zwartymi kremami, natomiast balsamy jak mgiełka - kocham. I tutaj właśnie mam to co lubię najbardziej. Delikatność, jak śniegowy puch, bita śmietana, delikatność i łagodność. 

Kosmetyk łatwo i lekko rozprowadza się na skórze, szybko i całkowicie wchłania i jednocześnie pozwala na jedwabisty masaż ciała. Nie pozostawia tłustego filmu, nie rozmazuje się, a nawilżenie jest odczuwalne niemal natychmiast. 



Moim zdaniem balsam ma też zdolności kojące, przynajmniej moja skóra staje się gładka i elastyczna, a zarazem przyjemnie odprężona i „nasycona” – nie umiem inaczej nazwać tego przyjemnego odczucia. To balsam idealny dla mojej delikatnej i suchej skóry i stosuję go z prawdziwą rozkoszą (to wyższy poziom przyjemności).

Zapach, jak się domyślacie to najprawdziwszy koktajl jagodowy – taki jogurt, lody, pierogi ze śmietaną. Zapach apetyczny, przyjemny, słodki, ale absolutnie pozbawiony mdłości. Jest uroczy, a pozostając na skórze staje się subtelną, delikatną i cudowną nutą, na tyle delikatną, że nie "gryzie" się z innymi zapachami, a zarazem akcentem subtelnie dopełniającym. Zdaję sobie sprawę, iż zapachy i ich odczuwanie są najbardziej indywidualnym doznaniem, jednakże w  zapachach I love... nie doszukamy się przekłamania – dlatego tak bardzo mi się podobają.



Skóra po użyciu balsamu staje się miękka, pachnąca, nawilżona – a moja jeszcze przyjemnie ukojona. A zapach podoba mi się tak bardzo, że często biorę odrobinkę balsamu zamiast kremu do rąk – i sobie wącham, tak dla zadowolenia i uśmiechu. I zawsze podoba mi się tak samo. :)

Podsumowując, powiem tylko – I love..., i wcale nie będzie to tylko nazwa marki…

Polecam Wam ogromnie, uważam, że te kosmetyki podbiją Wasze serca, tak samo jak moje. Wypróbujcie na Walentynki, a także na każdy inny dzień roku. Uwielbiam je i tego Wam także życzę :)
    


Od producenta:


I love...
Ucieknij do raju. Egzotyczna eksplozja tropikalnego koktajlu słodkiego kokosa i aksamitnej śmietanki sprawią, że przeniesiesz się na swoją wymarzoną, idylliczną plażę.

I love... KOKOS I BITA ŚMIETANA Płyn do kąpieli i pod prysznic 500 ml
Wlej mnie uwodzicielsko pod bieżącą wodę, poczekaj aż zaczną tworzyć się bąbelki, zanurz się w kąpieli, zrelaksuj się i czerp przyjemność z mojego kuszącego aromatu. Możesz też wycisnąć mnie na dłoń lub gąbkę, wmasować w wilgotne ciało aż wytworzy się piana i otuli Cię szaleństwo aromatycznych bąbelków. Następnie spłucz ciało, które pozostanie po kąpieli pięknie pachnące.
WIĘCEJ: TUTAJ

I love... KOKTAJL JAGODOWY Nawilżający balsam do ciała 250 ml
I love... Sposób użycia: Wyciśnij porcję balsamu na dłoń i wmasuj mnie w ciało, by pozostawić skórę cudownie nawilżoną, jedwabiście gładką i przepięknie pachnącą. 
Uwaga: Jestem przeznaczony wyłącznie do użytku zewnętrznego. Trzymaj mnie z dala od dzieci.
WIĘCEJ: TUTAJ

Kosmetyki I love… są:
  • soczyście owocowe do granic możliwości
  • uwodzicielskie
  • zniewalające, oszałamiające
  • pobudzające, energetyczne
  • optymistyczne
  • tropikalnie szalone
  • egzotyczne
Dostępne są na wyłączność w perfumeriach Douglas.



Firma DEX PLUS (clik) istnieje na rynku kosmetycznym od 1995 roku. Jest importerem i wyłącznym dystrybutorem na terenie Polski kosmetyków pielęgnacyjnych oraz zapachów znanych i cenionych na świecie firm.
Asortyment DEX PLUS (clik) jest bardzo szeroki, od luksusowych wód perfumowanych, linii kąpielowych, kosmetyków dla dzieci po produkty masowe, ale zawsze bardzo dobrej jakości. Firma współpracuje z kontrahentami m.in. z Francji, Włoch, Niemiec, Hiszpanii i Chin. Dzięki realizacji wyznaczonych celów cały czas dynamicznie się rozwija, sukcesywnie rozszerza ofertę o nowe działy i linie kosmetyków.

Jak podobają Wam się kosmetyki I love...?
A może już je znacie?
Zapraszam do rozmowy...

czwartek, 3 stycznia 2013

Epona - polskie dermokosmetyki




Witajcie

Dzisiaj goszczą u mnie kosmetyki naturalne marki Epona, które przypuszczam niektórym z Was powinny być znane. Są to dermokosmetyki oparte na składniku niezwykłym, a mianowicie mleku klaczy, które uznawane jest za prawdziwy i naturalny, przyjazny skórze kosmetyk o wielu ciekawych właściwościach. Warto też podkreślić, że są to kosmetyki polskie, które można kupić zarówno w sklepach internetowych, jak również stacjonarnych.

Kosmetyki Epona zaintrygowały mnie od pierwszej przeczytanej wzmianki na ich temat, dlatego ogromnie byłam zainteresowana ich poznaniem. Przyciągnęła mnie do nich zarówno filozofia marki, jak również uwzględnienie w ofercie produktów do cery wrażliwej i problemowej. Przez kilka tygodni zapoznawałam się z działaniem kremu nawilżającego Epona Skin & Body Care oraz balsamu do skóry wrażliwej i problemowej Epona Skin & Body Care



Balsam do skóry wrażliwej i problemowej Epona Skin & Body Care o pojemności 150 ml zamknięty jest w białej plastikowej buteleczce z dozownikiem. Estetyka opakowania jest niezwykle ciekawa, wyraźne brązowe i pomarańczowe elementy ładnie wyróżniają się na białym tle. Dodatkową cechą wyróżniającą jest plastikowe zabezpieczenie dozownika oraz przezroczysta solidna nakrętka.

Balsam dodatkowo zapakowany jest w kartonowe pudełeczko, również utrzymane w eleganckiej estetyce, na którym producent dokładnie i wyraźnie określił cechy produktu. Czcionka jest duża i widoczna, co zdecydowanie ułatwia zapoznanie się z informacjami, jak również ze składem kosmetyku. A ten jak sami możecie zobaczyć, jest niezwykle atrakcyjny.



Sam balsam ma kolor biały i bardzo delikatną konsystencję mleczka. Dzięki temu niezwykle łatwo się rozprowadza i jest niemal natychmiast wchłaniany przez skórę. Jest to jeden z bardzo niewielu balsamów, który ma zdolność tak szybkiego działania. Co więcej nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, tylko idealnie miękką i gładką skórę.

Dzięki tym cechom jest dla mnie niezwykle przyjemnym kosmetykiem, lubię bowiem wszelkie delikatne i lekkie konsystencje, nie wymagające długiego wmasowywania. Skóra faktycznie nabiera sprężystości i gładkości. Balsam ma też działanie nawilżające, jednak moja skóra jest tak sucha, że muszę go używać kilka razy dziennie, aby nadać jej faktycznie zdrowy i ładny wygląd. 



Dzięki swojej lekkości i delikatności balsam ma działanie kojące i łagodzące, nie podrażnia i nie uczula, a tym samym jest idealny dla skóry problematycznej. Można go stosować po kąpieli oraz na skórę zupełnie suchą – u mnie takie działanie sprawdza się najlepiej. Jest też bardzo wydajny, co przy częstym stosowaniu jest zaletą.

Jako dermokosmetyk nie posiada żadnego mocno wyczuwalnego zapachu i nie doszukuję się w nim ukrytej nuty orzechowej, którą pachnie typowe, naturalne mleko klaczy. Jest to więc kosmetyk przeznaczony faktycznie dla skóry alergicznej, wrażliwej i problemowej. 



Zachwyca mnie jego delikatność, jednak zaznaczam, zgodnie z opisem producenta, że przy skórze bardzo suchej, należy stosować go wielokrotnie w ciągu dnia. Zimą jest to nieco kłopotliwe, ale na pewno idealnie będzie się sprawdzało w cieplejsze dni, kiedy łatwiej jest dbać o skórę.   

Od producenta:

 
Balsam do skóry wrażliwej i problemowej
Do serii kosmetyków ekologicznych Epona Skin & Body Care zalicza się balsam do skóry wrażliwej i problemowej. Przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji. Zawartość wielu substancji aktywnych: oleju ze słodkich migdałów, oleju z awokado, skwalanu roślinnego, trójglicerydu kwasu kaprylowego i kaprynowego oraz naturalnej witaminy E w połączeniu z mlekiem klaczy zwalcza stany zapalne i nadwrażliwość. Skóra wygląda zdrowo i jest aksamitna w dotyku, ponieważ balsam działa kojąco i łagodząco, jednocześnie wygładza i nawilża.



Składniki (INCI): Aqua, Equae Lac, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil), Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Sorbitan Stearate (and) Sucrose Cocoate, Squalene, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol.
Zawartość składników naturalnych: 99,2%.
Produkt przebadany dermatologicznie i alergologicznie. Nie testowany na zwierzętach.




Drugim z produktów marki Epona, który miałam przyjemność poznać to krem nawilżający do każdego rodzaju cery Skin & Body Care. Buteleczka równie elegancka i przyjemna dla oka jak balsam, tylko mniejsza (o pojemności 50 ml) jest wygodna w użyciu, a dozownik tak dobrany, aby nie zużywać zbyt wiele kremu na raz. Dla mnie cecha istotna – i bardzo praktyczna.



Pudełeczko kartonowe i ulotka z dokładnym opisem kosmetyku to ukłon producenta w stronę konsumentów, którzy są zainteresowani nie tylko ładną estetyką, ale także bardziej szczegółowymi informacjami. Dla mnie zaleta na tyle ważna, że podkreślam ją z całą stanowczością i premedytacją (lubię wiedzieć, co stosuję :)).



Krem ma również biały kolor, jednak jego konsystencja jest zdecydowanie bardziej treściwa (niż balsamu) i jednocześnie nieco bardziej tłustawa. Pozostawia też delikatną warstewkę na skórze, ale nie tłustą i świecącą, ale ochronną, którą można wyczuć w dotyku. Tym samym krem wchłania się dobrze, ale wymaga dokładnego wmasowania (co jest także korzystne dla cery).

Jest to jednak krem kojący, który nie zapycha porów, nie powoduje ściągnięcia skóry i nie podrażnia. Ma działanie mocno napinające i ujędrniające oraz nawilżające i powinien być stosowany rano i wieczorem. Sprawdza się bardzo dobrze jako krem dzienny, baza pod makijaż i ochrona, jednak jako krem na noc, jest dla mnie ciut zbyt delikatny. Ale to już wina mojego wieku, a nie produktu (niestety).



Polecam ten krem wszystkim, jednak z ukierunkowaniem na cerę suchą i mieszaną. Tutaj na pewno sprawdzi się znakomicie, jako kosmetyk zarówno pielęgnacyjny, jak i kojący. Nie wiem, jak będzie się sprawował przy cerach tłustych – nie potrafię tego stwierdzić, nie mając możliwości takiego poznania.

Krem nie ma zapachu, jest delikatny, a zarazem dość treściwy (i przy tym wydajny), sprawdza się także w warunkach zimowych, co jest jego kolejną zaletą. Jest kosmetykiem, który naprawdę warto poznać, zwłaszcza przy problemach z doborem dobrego kremu o właściwościach nawilżających i wygładzających.   



Od producenta:

 
Krem nawilżający do każdego rodzaju cery
Krem nawilżający do każdego rodzaju cery z serii Epona Skin & Body Care może być z powodzeniem używany przez kobiety o różnej charakterystyce skóry. Podobnie jak pozostałe polskie kosmetyki naturalne z naszej oferty zawiera wiele substancji aktywnych: olej ze słodkich migdałów, olej z awokado, olej z orzeszków macadamia, naturalną witaminę E oraz oczywiście mleko klaczy. Dzięki lekkiej konsystencji i niezwykłemu składowi doskonale nawilża, matuje cerę i poprawia jej koloryt. Skóra staje się gładka i odzyskuje zdrowy, piękny wygląd.



Składniki (INCI): Aqua, Equae Lac, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond Oil), Macadamia Ternifolia Seed Oil, Sorbitan Stearate (and) Sucrose Cocoate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Squalene, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol.
Zawartość składników naturalnych: 99,2%.
Produkt przebadany dermatologicznie i alergologicznie. Nie testowany na zwierzętach.



Epona to celtycka bogini koni, opiekunka rodziny, uosobienie obfitości i płodności. To zapowiedź żyzności i urodzaju. Kobieta utożsamiana z klaczą, matka karmiąca swoje źrebię. To niedoceniane, niezwykle bogate w składniki odżywcze, mineralne i ciała odpornościowe mleko, stało się dla mnie inspiracją do stworzenia pierwszej, polskiej serii kosmetyków naturalnych.

Nadrzędnym celem firmy Epona Cosmetics jest kreowanie produktów pielęgnacyjnych dla kobiet, mężczyzn i dzieci na bazie składników naturalnych, z poszanowaniem otaczającego nas środowiska i pełną odpowiedzialnością dla następnych pokoleń, tak aby i one w przyszłości mogły się cieszyć z obfitości natury.
W dobie wszechobecnej industrializacji i coraz większej ilości alergii skórnych kosmetyki naturalne firmy Epona mają pomóc nam w przywróceniu utraconej równowagi, ukoić nasze zmysły i ciało oraz dodać energii i odporności na kolejne dni i lata.

Mleko klaczy zawiera białka (albuminy i globuliny, wśród nich laktoferynę i lizozym, które mają silne działanie antybakteryjne), aminokwasy i peptydy, nienasycone kwasy tłuszczowe (linolowy, linolenowy, arachidonowy), laktozę, witaminę A oraz wszystkie witaminy z grupy B, D, E i C. Jest także bogate w enzymy, substancje mineralne oraz marko i mikro elementy.
Mleko klaczy bardzo korzystnie wpływa na zdrowie i urodę. Wzmacnia odporność, działając przy tym antybakteryjnie i antywirusowo. Oczyszcza organizm od wewnątrz z różnego rodzaju toksyn, wspomaga leczenie migren i wrzodów żołądka, zapobiega zapaleniom. Opóźnia proces starzenia się skóry, znakomicie stymuluje rozwój komórek. Co jednak stanowi o jego największej wartości? Nigdy nie powoduje żadnych efektów ubocznych, a jego słodki, lekko orzechowy zapach, przywodzi na myśl bezpieczne dzieciństwo i bliskość mamy. 

Produkty Epona nie zawierają olejów mineralnych i ich pochodnych, parabenów, silikonów, składników na bazie tlenku etylenu, składników zawierających siarczany, glikolu polietylenowego, ftalanów, donorów formaldehydu, syntetycznych barwników, kompozycji zapachowych.
Kosmetyki naturalne Epona można już nabyć w wybranych sklepach internetowych oraz sklepach stacjonarnych.

Macie własne doświadczenia z marką Epona?
A może znacie inne podobne dermokosmetyki?
Zapraszam do rozmowy...